Zaręczyny staropolskie – d.c.

Pierwsza wizyta była wstępnym rozpoznaniem sytuacji i zwano ją stosownie do charakteru, jaki miała, swatami, zwiadami, zapytuśkami (coż za śliczne określenie „zapytuśki”!). Już samo przybycie pod upatrzony dom odbywało się niezwykle ceremonialnie.
Prawie w całej Polsce było w zwyczaju, że swat czy swatka, zwana też swachną albo rajelupą, przychodząc w towarzystwie kawalera i kołacząc do drzwi, udawali podróżników lub kupców, którzy jakoby poszukują zabłąkanego gąsiora, albo chcą nabyć jałówkę.”Podobno macie jałoske na sprzedoż … ” – oświadczano mało może elegancko, jak na dzisiejsze gusty, ale nikt się na nikogo nie obrażał i gości należało wpuścić do izby. Zresztą rozmowy przybierały nieraz postać wyszukanych, a przy tym rymowanych uprzejmości, i wyglądały na przykład tak:

– „Bóg i ludzie wam życzliwi, moi mili sąsiedzi – powiadał swat. Spytany po co przychodzi – odpowiadał – tylko mnie przyjmijcie i wysłuchajcie, rękę do serca podajcie. Swaty do was przysyłają, o Zosię nisko się kłaniają.”  – [1]

Pytano go teraz, kto przysyła. Odpowiadał równie układną formułką, ale już zdradzał imię chłopaka, który podczas tej konwersacji krył się gdzieś za węgłem:

-” Z Bożego rozkazania, z Jankowego upodobania. On chce i prosi, abyście mu dali Zosię, aby siać i zbierać pomogła, i dziadki mu wychowała …” [1]

Panna wówczas musiała obowiązkowo chować się za piecem, przybysze zaś wyciągali litrówkę i prosili o kieliszek. Następował zgoła rozstrzygający moment w całym tym najściu: albo bowiem kieliszek się znalazł i oznaczało to, że chłopak może liczyć na przyjęcie, albo też gospodarze niby to udawali, że naczynie gdzieś się zapodziało, a w rzeczywistości dawali do zrozumienia kandydatowi na męża, by szukał szczęścia gdzie indziej.

Jeżeli zaś oczekiwany kieliszek się znalazł, zapytuśki przestały być nieśmiałą, zgoła do niczego nie zobowiązującą wyprawą na poletko kawalerskiej nadziei. Miłość? Czy młodzi się kochają? Czy jedno drugiemu się „widzi”? Niewątpliwie nie było to najistotniejsze, ale dawna wieś kojarzyła pary często z miłości, może nawet częściej, niż to się działo w innych środowiskach.

Trzeba jeszcze wspomnieć o pannie, która za piecem siedziała,  zostawała przez swaty z za niego przywoływana, by objawiła swoją wolę. Nie chcieli też kosztować wódki, zanim nie zjawiła się panna, ona zaś, kiedy już spytano o zgodę, potrafiła i godzinę, i dłużej dręczyć przybyłych tajemniczym „albo ja wiem”.

Jeśli w końcu, zasłaniając się wstydliwie fartuszkiem, z podanego sobie kieliszka upiła połowę ,a resztę przekazała kawalerowi, oddychano z ulgą, bo świadczyło to, iż godzi się na matrymonium.


l1] … Źródło: „Kalendarz polski” – Józef Szczypka,W-wa 1984
Zaręczyny staropolskie <<< Zobacz też ..

12 myśli na temat “Zaręczyny staropolskie – d.c.

  1. A mnie się spodobało określenie – „rajelupa” i jeśli pozwolisz włączę go do swego słownika !!! ;)))))))))))))

    Polubienie

    1. Rajelupa i owszem też jest fajne,ale mnie lepiej podobają się zapytuśki…;)) Ja zapożyczyłam to określenie od J.Szczypka…myślę,że nie będzie miał nic przeciwko temu,żebyś włączył „rajdelupę” do swojego słownictwa….A używaj sobie do woli … ;))) Pozdrawiam cieplutko!

      Polubienie

    1. Mnie się bardzo owe obyczaje podobają,niekoniecznie tylko te zaręczynowe.Niestety,ale świat idzie na przód a my wraz z nim i naprawdę wielka szkoda,że nasze tradycje,zwyczaje zostają w tyle,gdzieś daleko za nami,w zapomnienie „owijane”…Pozdrawiam niedzielnie!

      Polubienie

      1. Czasami jedynie jakieś zespoły ludowe kultywują te obyczaje, aby ocalić je od zapomnienia.Pozdrawiam przedwieczornie.

        Polubienie

        1. Zespoły ludowe i owszem,ale jak ich już zabraknie,to nie będzie kultywacji,a kiedyś to na pewno nastąpi, i wtedy bida nam … ;)))

          Polubienie

          1. Żaden naród nie powinien zapomnieć o swej przeszłości. W mojej miejscowości jest skansen, a w nim często odbywają się inscenizacje dawnych obyczajów.Pozdrawiam majowo.

            Polubienie

            1. I tu się z Tobą Anno zgodzę,że nie wolno nam zapomnieć o naszych korzeniach …. Tylko Tobie pozazdrościć,że możesz sobie pooglądać na żywo różne inscenizacje dawnych czasów… Pozdrawiam!

              Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s