Marchewka i co nieco o niej


Marchewka
” Dawno temu,choć nikt o tym nie wie,
Marchewka rosła na drzewie,
A że tak wysoko rosła –
Była okropnie wyniosła …”

Frag.wiersza – Jana Brzechwy.
marchew.n._2
             „Ponoć marchew pochodzi z Chin.
         Ale legendy opowiadają o niej, że kiedyś była biała i oto pewnego dnia, a było to za czasów pierwszych chrześcijan, żołnierze rzymscy zażądali od dziewczyny, imieniem Maria, aby się wyparła Chrystusa. Odmówiła, więc bili ją, a krople jej krwi padały na marchew, którą właśnie czyściła i stał się cud. Marchew przybrała kolor jej krwi.”[1]
      „Inna legenda jest starsza, ale trochę frywolna, za to umoralniająca.
Pomiędzy panoszącą się w ogródku kapustą rozpościerały skromnie po kątach, swoje delikatne, zielone pióropusze liści nieliczne marchewki. Kapusta tak się pyszniła, tak nadymała dumą, że aż … wyrywały się jej odgłosy zgoła nieprzystojne i do tego połączone z przykrym wrażeniem węchowym.
Skromna marchewka zaczerwieniła się ze wstydu – na zawsze. A kapusta, za karę przy gotowaniu fatalnie zatruwa powietrze.” [1]
      W obecnych czasach, prawda jest mniej więcej taka, że marchew jest niejako produktem końcowym długiego procesu selekcji mutantów. Bo były i są marchwie białe, żółte, pomarańczowe i purpurowe.

Odmiany purpurowe wciąż mają prawo obywatelstwa na Wschodzie, ale są prawie nieznane w Europie.
       Sok z marchewki to jeden z pierwszych pokarmów, jakie podajemy niemowlakom. Ale prócz nich i kobiet, które chcą być piękne, poleca się lotnikom, motorniczym itp. Nie dla urody tychże panów i pań, ale dlatego, że prowitamina A z marchwi zostaje bardzo szybko zamieniona w wątrobie na witaminę A, a ta wspaniale działa na wzrok – szczególnie na widzenie w ciemnościach.
      Więc jedzmy marchew, a światło nie będzie nam potrzebne, no i jaka oszczędność będzie … 😉 Sok z marchewki polecany jest i starszym paniom i panom jako lek, który „przemywa” naczynia krwionośne, reguluje żołądek, utrzymuje w zdrowiu wątrobę i oczy, wzmacnia paznokcie i włosy .
      O marchwi mówią Francuski, że to jeden z najtańszych i najlepszych kosmetyków, więc skazani jesteśmy na marchewkę przez całe życie.

      Naturalnie, że najlepiej jadać marchew całą, surową i to jak najcieniej obraną, bo im bliżej wierzchu, tym większe w niej bogactwo (myć starannie!). W młodości dla wzmocnienia zębów warto  pogryzać całą marchew. A potem, gdy już są te „trzecie” zęby, najlepiej smakuje surówka z tartej marchewki i soczek …

      Palacze powinni jadać marchewkę z nadwyżką, bo może ich uratować od fatalnych skutków palenia, a grubaski – bo nie tuczy!  Około 10 kalorii w 100 gramach.

      O marchewce można mówić same superlatywy, gdyby nie potrafił wszystkiego zepsuć człowiek. Bo marchewka jest potulna. Łatwo przyjmuje wszystko, co jej dać. A żadne z warzyw korzeniowych nie pochłania tyle różnych skażeń, pestycydów, toksyn itp., czyli wszystkiego tego, czym człowiek zatruwa środowisko.

      Ponadto jeśli, do górnej części jej korzenia dochodzi światło słoneczne, na pewno się podda i wytworzy w tej części solaninę – też toksyczną.
Ale … tę część można odciąć, bo wyraźnie widać, że jest zielona.

       Najlepiej kupować marchew z pewnych źródeł. Zresztą ponieważ już dziś się wie, jak chłonną jest, pilnuje się aby rosła tam gdzie trzeba.

Źródło: [1] … „Czy wiesz co jesz?” – Irena Gumowska

Zapisz

14 myśli na temat “Marchewka i co nieco o niej

  1. Bardzo lubię takie dowcipne ciekawostki. Marchewkę jadam tylko surową, gotowanej nie wezmę do ust. Ale do zupy zawsze dodaję.Buziaczki.

    Polubienie

    1. Fajnie Aniu,że lubisz takie ciekawostki – różne,to jest już nas dwie ;)))No i znowu się dowoaduję tego,że gotowanej marchewki do ust nie bierzesz – to dopiero ciekawostka …. ;))))Pozdrawiam cieplutko!

      Polubienie

  2. Marchewki zawsze kojarzyły mi się z dzieciństwem… jak byłam bardzo mała, moja babcia hodowała je na jednej z działek. Nigdy nie osiągały takich rozmiarów jak te sprzedawane na straganach i w marketach, jednak w smaku były niepowtarzalne i przebijały wszystkie kupowane. Małe, delikatne marcheweczki, a takie pyszne… wystarczyło tylko je dobrze opłukać, lekko oskrobać nożem i czerpać radość z chrupania. Niestety, marchew ma wpływ na karnację, duże jej ilości mogą zmienić odcień skóry, sprawiają również że dłużej się utrzymuje opalenizna. Ja marchewy nie jem prawie wcale, ze względu na to, że bardzo zależy mi na kolorze skóry. Za nic w świecie nie dopuściłabym do tego żeby podchodząca niemalże pod biel skóra, stała się choćby o ton ciemniejsza, tak więc w moim przypadku marchew całkowicie idzie w odstawkę. Soczki w których jest marchew omijam szerokim łukiem, nie jadam sałatek z marchwią, a jeśli już muszę, to znika wszystko inne, a marchew pozostaje oddzielona… heheh, ostatnio jednak odważyłam się zjeść marchewę, a nawet dwie! Było to kilkanaście dni temu, po raz pierwszy od około sześciu lat. Jadłam wolno, żeby sięnacieszyć smakiem na kolejne lata ^^Odpowiedź do Pani odpowiedzi na mój komentarz pod notką o zupie jagodowej z jagodami :Jaką tam szarą myszką! Gwiazdą po prostu 😉 Z resztą blog jest niemal cały czas polecany – to chyba o czymś świadczy, nieprawdaż? I oby tak dalej :DJa naprawdę z wielką przyjemnością czytam co Pani pisze i to ja powinnam dziękować Pani, że starcza Pani cieprliwości do rozmów ze mną ^^Niestety, na jakiś czas znowu będę musiała zniknąć, Od jutra do 08.07.09 albo na dłużej mnie niestety nie będzie, wyjeżdżam w góry i niestety nie będę miała dostępu do internetu i szczerze żałuję, eeeech… tropchę nudno bez tego bloga będzie, w każdym razie – jak tylko wrócę to się odezwę. Pozdrawiam i życzę dużo wypoczynku w lecie i odpowiedniej pogody.Pozdrawiam 😉

    Polubienie

    1. Ło Matko,jaki rygor(jak w wojsku) sobie nałożyłaś z tą marchewką,ale jeśli lubisz odcień swojej cery w bieli,bo chyba nie ten bielszy odcień bieli … to mówi się trudno.Ja tam swoją cerę lubię,bo jest śniada …Wydaję mi się,że nie dobrą sprawą jest zmieniać to co nam natura dała (no chyba,że już trzeba),mam na myśli niedawno zmarłego,np.Michela Jacksona,który dla mnie był Bogiem !Co do myszki,skromności nigdy nie zawadzi …., tak myślę!Wiesz jak mnie serce się raduje,gdy widzę,że tle ludzi mnie odwiedza na moim blogu – od razu mnie to utwierdza,że jednak coś dobrego robię,nie tylko dla siebie….Cieszę się również,że lubisz do mnie tu zaglądać i rozmawiać ze mną,bo ja bardzo lubię te rozmowy – pisane …Z utęsknieniem będę czekała na Twój powrót,i życzę Ci superowej pogody i zadowolenia z urlupu.Jak najszybciej przyjeżdżaj,bo tyle zaległości będzie Cię czekało … ;))))Pozdrawiam cieplutko!

      Polubienie

  3. Marchewkę uwielbiam w każdej postaci. Szkoda tylko, że mając trzecie zęby nie bardzo da się ją chrupać. Pozdrawiam cieplutko. Moje-pismidlo….

    Polubienie

    1. To tak jak i ja – bardzo lubię marchewkę… A z tym chrupaniem to te dwa na przodzie mam – jak u któlika,więc tak sobie chrupię … ;)))

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s