Rozdęta jak dynia


Dąb i dynia

„Kiedy czas przyzwoity do dojźrzenia nastał
Pyta dynia dęba, jak też długo wzrastał?
„Sto lat.”, Jam w sto dni zeszła taką, jak mnie widzisz”
– Rzekła dynia.
Dąb na to: „Próżno ze mnie szydzisz. Pięknaś, prawda,
na pozór też słyniesz: Jakieś prędko urosła,
tak też prędko zginiesz”.

Ignacy Krasicki.


Ja i moja rozdęta dynia … 🙂

Rodzina dyniowatych obejmuje, aż 760 gatunków, rozrośniętych po całej kuli ziemskiej.  
Pięć gatunków dyni pochodzi najprawdopodobniej z Ameryki Środkowej. U nas najczęściej spotyka się śródziemnomorską dynię olbrzymią o pędach długich do 10 metrów (właśnie taką chyba mam na ogródku, bo pędy straszliwie się jej rozrosły, że zajęły mi prawie pół ogrodu). Owoce tejże dyni ważą do 50 kg i więcej – jejku, chyba będę musiała z taczką po nią jechać!

   W Europie dynia zdobyła uznanie i miejsce na polach uprawnych dopiero w XVI wieku, co wcale nie oznacza, że nie znano jej wcześniej. Meksykanie uprawiali ją i jadali w czasach przedhistorycznych, a w Europie była już smakołykiem w starożytności.

   Uczeni greccy uważali ją za środek przeciwko zaparciu (świeża, utarta, zalana winem), a dawna medycyna arabska zalecała pić sok dyni jako środek nasenny. Na ucztach Lukullusa podawano dynię smażoną w miodzie.

Dziś naszej poczciwej dyni raczej nie przypisuje się właściwości leczniczych, chociaż …

   Pozwólcie, że opowiem Wam  pokrótce pewną historyjkę, którą przeczytałam w książce pt: „Czy wiesz co jesz” – autorstwa, Ireny Gumowskiej ..
… „Otóż był sobie inż.Jerzy Moskalew-Hejbowicz, rolnik z wykształcenia i zamiłowania. W okresie wojennym losy rzuciły go do Argentyny. Pewnego razu tam, gdzie pracował, jeden z robotników zapadł na śmiertelną chorobę. Lekarze rozłożyli ręce. Ale inż.Hejbowicz, który był w dobrych stosunkach z miejscowymi Indianami, dowiedział się od nich, że mogliby tego robotnika w tydzień wyleczyć, pod warunkiem, że będzie w tym czasie w ich rękach. Zgodzono się na to i oto rzeczywiście po tygodniu robotnik wrócił zdrowy i wesoły.”

   Zaprzyjaźnieni Indianie zdradzili Hejbowiczowi tajemnicę cudownego leku. Był to wyciąg z dyni argentyńskiej. Według wierzeń Indian, leczyła ona niemal wszystkie choroby, dawała młodość, zdrowie i urodę.

Inżynier Hejbowicz trzymał się do ponad 90-tki zdumiewająco zdrowo i młodo. Twierdził, że zawdzięcza to jedynie artroce. Uważał, że przejęła ona od argentyńskiej dyni Indian wszystkie lecznicze właściwości, a może je nawet je pomnożyła.


20 myśli na temat “Rozdęta jak dynia

    1. Aniu już mi oczy na wierzch wyszły w poszukiwaniu tego błędu i, go nie widzę. Chyba mi coś już na oczy padło od tego komputera 🙂 Proszę powiedz gdzie Ty ten błąd widzisz to zaraz poprawię …

      Pozdrawiam serdecznie.

      Polubienie

  1. Witam.Przypadkiem znalazłam kiedyś ten bloog-jestem tu nie pierwszy już raz.Bardzo tu pięknie i smakowicie.Na babcię to Ty nie wyglądasz,ale babcine przepisy super:)Książkę możesz napisać.Pozdrawiam.

    Polubienie

    1. > Witam.Przypadkiem znalazłam kiedyś ten bloog-jestem tu nie> pierwszy już raz.Bardzo tu pięknie i smakowicie.Na babcię> to Ty nie wyglądasz,ale babcine przepisy super:)Książkę> możesz napisać.> Pozdrawiam.Witam serdecznie!Cieszę się,że tu jesteś,że przypadkowo ten blog znalazłaś i za to ,że napisałaś kilka bardzo miłych słów pod moim adresem – dziękuję!!Mam jeszcze nadzieję,że będziesz nadal tu zaglądała – znaki o sobie dawała … ;)Pozdrawiam cieplutko!

      Polubienie

  2. Pięknie Ci się ta dynia rozdęła, pewnie dobrze ją pielęgnowałaś. Ale nie ma się co dziwić, jak się tak dużo wie na różne tematy co Ty…Pozdrawiam!

    Polubienie

    1. Oj pięknie się rozrosła,i będę miała problem co tu z niej zrobiś – bo nie wiem czy chęci będę miał …;))) Najwyżej rozdam ją w koło … ;)Pozdrawiam cieplutko!

      Polubienie

  3. Z dyni jadam tylko pestki. Kiedyś ktoś mnie poczęstował jakąś potrawa z dyni i była mdła.Dobrze, że to dynia jest rozdęta, a nie jej właścicielka. Ja bym musiała podpisać na odwrót.Buziaczki.

    Polubienie

    1. A jakże – właścicielka jest równie rozdęta jak ta dynia,a zwłaszcza wtedy ja naje się śliwek – wtedy jest tak „nic dodać,nic ująć” ..hahaha..Jak pamiętam to ja dynię jadłam kiedyś u mojej mamy (zresztą bardzo dawno),a była to zupa z dyni,tylko,że nie pamiętam jak to smakowało..Dlatego też teraz muszę sama coś z niej przyrządzić i przypomnieć sobie jej smak …Pozdrawiam cieplutko!

      Polubienie

        1. Jeszcze tak naprawdę to sama nie wiem jak ją zrobię …;) Na razie to jeszcze sobie dojrzewa na ogródku,a póżniej to się zobaczy,na pewno część jej porozdaję po rodzinie – a może wszystko,bo nie wiem czy będę miała „wenę” do robienia czegośkolwiek …Pozdrawiam cieplutko!

          Polubienie

    1. Teraz muszę zawezwać dobrą wróżkę,żeby zrobiła mi z tej dyni karocę,i będę udawała księżniczkę (jak Kopciuszek),może znajdę jakiegoś królewicza … ;)))Pozdrawiam cieplutko!

      Polubienie

  4. Jaguś, Jak też wiadomo pod wszystkich świętych z dyni robi się ogromne przerażajace lampiony. W szwecji natomiast gdy już przychodzi zbiór dyni, kobiety coś tam z miąszu przyrządzają a z reszty robią doniczki na kwiaty, które stawiają przed wejściem do domu. Wiadomo że doniczka prędzej czy póżniej zgnije ale trzyma wilgoć i kwiatki w niej pięknie rosną, mając zarazem naturalne zasilanie.Przyznam że ładnie to wygląda. Pozdrawiam milutko. Zosieńka

    Polubienie

    1. > Jaguś, Jak też wiadomo pod wszystkich świętych z dyni robi> się ogromne przerażajace lampiony. W szwecji natomiast gdy> już przychodzi zbiór dyni, kobiety coś tam z miąszu> przyrządzają a z reszty robią doniczki na kwiaty, które> stawiają przed wejściem do domu. Wiadomo że doniczka> prędzej czy póżniej zgnije ale trzyma wilgoć i kwiatki w> niej pięknie rosną, mając zarazem naturalne zasilanie.> Przyznam że ładnie to wygląda. Pozdrawiam milutko.> ZosieńkaNo tak ,takie straszne lampiony – to chyba na Halloween są robione …Za to mają świetny ten pomysł na robienie doniczek do kwiatków – bardzo pomysłowe,szkoda tylko,że nie mam gdzie takiej doniczki z kwiatkami postawić … Zaraz bym tak zrobiła!Pozdrawiam cieplutko!

      Polubienie

      1. Kochanie masz przecież ogród w którym rosną tak piękne i dorodne dynie, to możesz go przyozdobić właśnie tymi dyniami ale z kwiatami. To nie jest na długo bo taka donica, oczywiście po jakimś czasie zgnije. Szkoda że w tym roku nie mam dyni bo na pewno zrobiłabym taki stroik. A może kupię? Aha! Postaw na czymś bo doniczka gnijąc zostawi plamę. Całuski posyłam Zosieńka

        Polubienie

        1. No właśnie Zosiu,jak sama napisałaś,te doniczki z dyni nie są na długo – a twera na działce to niewiele człowiek będzie przebywał (jedynie pozostały się prace porządkowe),więc i nie opłaca się robić takich doniczek.Gdyby działka była koło domu – to czemu nie …Pozdrawiam cieplutko!

          Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s