Pulpety zapiekane w ziemniakach (dla zabieganych gospodyń)


Dzisiaj przygotowałam dla Was bardzo łatwy i prosty sposób przygotowania dania obiadowego. Raz, dwa i … danie będzie gotowe. Oczywiście jak ktoś chce się trochę potrudzić, bo ma czas, może ugotować ziemniaki puree i zrobić klopsiki własnoręcznie.
Ale to wszystko będzie zależeć od Was. Ja podaję tylko propozycję.

Pulpety zapiekane w ziemniakach.
Porcja 460 kcal

Składniki:
… Kupujemy gotowe półprodukty, tj: słoik pulpetów w sosie pomidorowym, opakowanie pure ziemniaczanego. Bierzemy szklankę mleka, 100 ml śmietany, 10 dag startego sera żółtego, 2 ząbki czosnku, kilka listków bazylii, sól, pieprz, gałka muszkatołowa.

Przygotowanie:
1.
Do miski wsypać puree ziemniaczane, mleko podgrzać i powoli wlewać do miski z puree, cały czas energicznie mieszając. Następnie dodać śmietanę, wymieszać. Przyprawić do smaku solą, pieprzem i gałką muszkatołową.

2. Czosnek obrać. Jeden ząbek posiekać, drugi przekroić na pół. Pulpety ze słoiczka włożyć do rondelka, przyprawić do smaku posiekanym czosnkiem i szczyptą bazylii, podgrzać.

3. Przekrojonym ząbkiem czosnku natrzeć naczynie do zapiekania, wyłożyć puree i lekko wcisnąć w nie pulpety. Całość polać sosem od pulpetów i posypać żółtym serem.
Zapiekać około 20 minut w temperaturze około 200 stopni, aż wierzch się zrumieni. Udekorować listkami bazylii.

Życzę smacznego …

Właśnie dzisiaj na obiad mam zamiar zrobić to danie, a jak będzie smakowało – dopiszę …
**************************************************
Dopisano dn. 8 grudnia … a więc dopisuję Wam jak ja to „urządziłam” 😉
1.
Moje „piure” : –Ziemniaki obrać tyle, ile zawsze przewidujecie na jedną osobę, ugotować i utłuc dodając masło lub margarynę. Oczywiście ziemniaki trzeba normalnie posolić, tak jak zawsze. Do masy dodać jeszcze pieprz odrobinę gałki muszkatołowej.
2.
Czas na pulpety : –  Wrzuciłam mielone mięso (mięso mielone robione w domu, przez maszynkę do mięsa), a do mięska dodałam drobno pokrojonej cebulki (cebulkę możecie podsmażyć), na pół kilo mielonego daję taką „soczystą” garść kaszki manny (dlatego, żeby pulpety czy kotlety były bardziej pulchne). Przyprawy: troszkę tymianku, majeranku, pieprzu, soli i łagodną mieloną czerwoną paprykę. Jajka też nie dodałam , żeby były jeszcze pulchniejsze, mięciutkie. Robimy pulpeciki, jeżeli mięso się klei do dłoni, dodajemy trochę bułki tartej. Przygotować pół litra bulionu z kostki drobiowej i wrzucić do niego przygotowane pulpety.Gotować około 3o minut, pod przykryciem.

Gotowe pulpety wyjąć, a na bulionie zrobić sos pomidorowy : łyżkę mąki wsypać do letniego bulionu, roztrzepać trzepaczką (żeby nie porobiły się grudki),dodać 2 łyżeczki przecieru pomidorowego podgrzewać cały czas mieszając. Następnie doprawić do smaku posiekanym czosnkiem i szczyptą bazylii, podgrzać.
3.
Czosnkiem natrzeć naczynie żaroodporne, wyłożyć piure i wciskać pulpety odłożone na talerzyku, lekko wgniatając. Resztę czynności robimy tak jak wyżej napisano. Piekarnik musi być nagrzany, a naczynie żaroodporne odkryte, żeby zapiekanka ładnie nam się przyrumieniła.

Zaznaczam! – Jajko do mielonego zawsze dodaję, a zwłaszcza kupionego. Ale ponieważ miałam swojskie mięso mielone, więc zaryzykowałam. Kleistość mielonemu dała kaszka manna, ale najpierw zrobiłam próbę (czy się nie rozlecą, podczas gotowania), wrzucając jednego pulpeta na wrzątek. Mogę dać tej potrawie ocenę (zabawię się w nauczyciela, a co?) … + bardzo dobry.:)

A do tego dania zrobiłam surówkę z ogórków kiszonych
Ogórki drobno pokroiłam w plasterki na tarce (jeżeli nie posiadacie takiej, to możecie zetrzeć na dużych otworach tarki), następnie  odcisnąć  sok, który się zrobił  podczas tarcia, dodałam pokrojoną cebulę w półplasterki, popieprzyłam, polałam olejem, wymieszałam. Surówka lepsza jest jak trochę postoi.

20 myśli na temat “Pulpety zapiekane w ziemniakach (dla zabieganych gospodyń)

  1. ZIEMNIAK. Dieta. Indeks glikemiczny. BŁĘDY w tabelach IG.BH.249. MOTTO: Ziemniaki, to OCZYWISTOŚĆ !!WIKIPEDIA.Psianka ziemniak (Solanum tuberosum) to prawidłowa botaniczna nazwa tej rośliny. Najczęściej jednak używany jest synonim tej nazwy; ZIEMNIAK. Jest to gatunek byliny należący do rodziny psiankowatych. Pochodzi z Ameryki Południowej (Peru, Boliwia, Kolumbia, Chile). Obecnie rozprzestrzeniony na całym świecie jako roślina uprawna. Bulwy po ugotowaniu stanowią cenny pokarm człowieka. Pozostałe części rośliny są trujące. Popularnymi potrawami z ziemniaków są frytki, chipsy i kopytka. Ziemniak jest też ważną rośliną pastewną, jako gotowany był podstawą tradycyjnej metody żywienia świń. Jest ważną rośliną przemysłową, używa się go do produkcji spirytusu, mączki ziemniaczanej, która jest niemalże czystą skrobią. Wartości odżywcze w 100 g surowych ziemniaków: energia: ziemniaki wczesne 293 kJ (69 kcal) ziemniaki późne 357 kJ (84 kcal) białko: 2 g węglowodany: 19 g tłuszcze: 0 g błonnik: 3,1 gIRL KRAKÓW.Ziemniak ugotowany lub pieczony, podnosi poziom cukru o__ ok. 12-25% wzrostu po spożyciu, max. po ok. 30 min., czyli nie od razu, i wchłania się stosunkowo szybko. Ugotowany zbity ok. 16% wzrostu, ugotowany sypki ok. 25%, natomiast PIECZONY ok. 12% wzrostu po spożyciu. Są to tzw. __NISKIE węglowodany, tj. do 26% wzrostu. Odnośnie konsumpcji to ostanie słowo, co oczywiste należy zawsze do naszego lekarza rodzinnego.P.S. FRYTKI; zawierają tłuszcz, ale węglowodany wyłącznie z ziemniaka, których to węglowodanów w ziemniaku jest ok. 19%, i są to węglowodany (skrobia) które podnoszą poziom cukru po spożyciu nie wyżej niż 26% wzrostu. Skąd więc wysoki IG pokazujący JAKOBY wysoki wzrost poziomu cukru po spożyciu ?! Odpowiedź jest oczywista: MARKETING i TOTALNA BZDURA. Takich przykładów jest w IG b. dużo. Łatwo to samemu sobie potwierdzić, no ale należy badanie wykonać osobiście, a nie zdawać się na teorie, które tak prosto można i trzeba ZWERYFIKOWAĆ, również UWIARYGODNIĆ, w trosce o własne zdrowie i Ew. wyniki sportowe.Każdy kto zechce, może sobie te wzrosty sprawdzić WŁASNYM glukometrem i NIE jest to TRUDNE !!PUENTA. ZIEMNIAK to warzywo po którym się NIE tyje, to LOGICZNE !!NIEPRAWDY biologiczne oraz puste frazesy o ziemniaku i nie tylko o ziemniaku, rozpowszechniają jedynie SPECE od tzw. Indeksu Glikemicznego, a to dlatego, że nic nie badali, nie znają glukometru, również nie czytali książek ze szkoły podstawowej (biologia 4 klasa) czyli plotą i plotą, wydając książę za książką o tym Indeksie Glikemicznym. Kłamią. OMIŃ !! Przecież do Nich nie możesz zadzwonić, bo nie ma gdzie. Nie masz kogo zapytać, o te wpisy w Internecie, dziesiątki sprzecznych ze sobą tabel, dlaczego ? To proste uciekają przed prawdą bo mówią kłamstwa, piszą oszczerstwa i Ich nigdzie nie ma; jednak PROKURATURA zna IP komputerów. Do krakowskiego IRL KRAKÓW, zawsze możesz zadzwonić bo są to żywi, realni naukowcy nie poddani żadnym NAUKOWYM REŻIMOM czyli lekko, łatwo omawiają PRAWDY BIOLOGICZNE, które zbadali. Warto !!Zobacz też; CUKRZYCA typu 2, wg: IRL KRAKÓW.__Książka; _pt._______: PORADNIK ŻYWIENIOWY człowieka w XXI wieku.Wydanie drugie: zaktualizowane i uzupełnione.__Skrót adresu strony w Internecie_______: MAGDALIRL__ADRES_______: http://www.magdalirl.com.pl/

    Polubienie

    1. Witaj Anito.Dziękuję Ci za szereg informacji, które tu naświetliłaś w sprawie ziemniaka. Uważa, że ziemniaki nie tuczą same w sobie, a raczej tuczy nas to co z nimi, i w jaki sposób podajemy…Cieplutko pozdrawiam.

      Polubienie

  2. Witam! pulpety zapiekane w ziemniakach na pewno są pyszne ale gołąbki marzenie może jakiś przepis na gołąbki w sosie pomidorowym. Dziękuję i pozdrawiam.

    Polubienie

    1. Witaj Iko.Dzięki Tobie zauważyłam, że nie ma mojego postu o gołąbkach, który wcześniej już pisałam. Ale już naprawiłam to i zamieściłam te gołąbki w kategorii „mielone mięso”, tam wszystko znajdziesz, tylko, że te gołąbki sa z młodej kapusty, którą gotujw się krócej – wiadomo.Jeszcze coś Ci powiem – ja to bym teraz gołąbków nie robiła, bo kapusta może być zmarźnięta i liście podczas oddzielania mogą się rwać. Ja raz tak miałam, a wściekłam się, jak nie wiem co …, ale niekoniecznie musi tak być … :)A jeśli chcesz je zrobić, to zajrzyj właśnie tam gdzie Ci napisałam.Pozdrawiam serdecznie

      Polubienie

  3. Nooooooo,Wróciła mi wiara w Ciebie! Bo już myślałam,że Babcia będzie nas karmić „słoikami”. Ale napisz jeszcze czy danie smakowało i czy wszystko zostało grzecznie zjedzone,?Do ostatniego pulpeta.Pozdrawiam cieplutko i muszę lecieć do garów, nakarmić męża swego, bo właśnie wrócił do domu.

    Polubienie

    1. Zjedzone „grzecznie ” zostało, nie mogło być inaczej … ;)))A szczerze mówiąc, to jadało się lepsze potrawy, nic to takiego specjalnego. Ładnie i apetycznie wygląda, i owszem – złe też nie jest, ale myślałam, że to lepszym będzie… A surówka, taka jak napisałam, jest dobra, mogę poświadczyć …Pozdrawiam serdecznie.

      Polubienie

    1. Wiesz Aniu, bo ten przepis to jest dla tych, którzy nie mają czasu, a my … przecież go mamy 😉 Ja osobiście, też wolę swoje gotowanie, niż to kupione – no chyba, że są to kupione warzywka – mrożone …Pozdrawiam serdecznie.

      Polubienie

      1. JaGuś, jest już bardzo późno, ale zajrzałam na Twój blog, bo jutro będę robić te pulpeciki, wypisałam, czego mi brakuje. Czy nie będziesz wbijać jajka do pulpetów, bo ja zwsze dodaję, żeby lepiej się mięso trzymało.Już sobie wyobrażam, jakie to będzie dobre, tylko na taką sałatkę się nie piszę, mam w słoiczku modrą kapustę, podgrzeję ją i podam.Na pewno już śpisz, więc życzę spokojnej nocy.

        Polubienie

        1. Faktycznie, że późno Aniu, ale ja jeszcze nie spałam – urzędowałam do 24 min 10 przy linkach dotyczących fotografii, które Lotka poleciła. Ale zabawa była …;))) Tą swoją fotkę, która jest zamieszczona pod tytułem „O mnie” – muszę się pochwalić – też sama obrobiłam ;)Ja też zawsze do mielonego dodaję, jajko. A ponieważ teraz robiłam ze „swojskiego” – zaryzykowałam …Pozdrawiam serdecznie.

          Polubienie

          1. No, zaraz zabieram się za pulpety, jeszcze tylko doczytałam, czy wszystko już mam. Mam. Aha, żeby mi się mięso nie kleiło do rąk, stawiam obok siebie w rondelku wodę i maczam dłonie. Nigdy się nie klei.Taka zabawa z linkami Loteczki zabiera zawsze dużo czasu, dlatego się za nie nie zabieram. Na zdjęciu jesteś zbyt poważna. Nie masz jakiegoś frywolnego?Buziaczki popołudniowe.

            Polubienie

            1. I jak smakowały pulpety?Oj tak strasznie dużo czasu zabiera ta zabawa z tymi linkami od Lotki!Frywolnego zdjęcia, no coś Ty Aniu – przecież to poważny blog … hahaha…Pozdrawiam serdecznie.

              Polubienie

              1. Zapiekanka była rewelacyjna, bo naszpikowana pulpecikami, których z pół kilograma mięsa zrobiłam aż 17 sztuk. Na szczęście wszystkie się zmieściły do naczynia. Sos był jak marzenie, nigdy taki smaczny mi nie wyszedł. Na dodatek miałam obiad przez dwa dni, bo tylko my byliśmy w domu.Na zdjęciu powinnaś chociaż śmiać się od ucha do ucha, bo jesteś zbyt poważna.Buziaczki wieczorne.

                Polubienie

                1. Cieszę si Aniu, że się udało i smakowało … 😉 Ja tego dania, też miałam na dwa dni, bo też jest nas tylko dwoje i mi się zostało. A co do sosów, to ja zawsze robię swoje. Mąż kiedyś kupił już gotowy, ale to nie to było co mój … swój.Jeżeli chodzi o zdjęcie, to pomyślę – może je przerobię i w uśmiech obłożę … ;)Pozdrawiam smacznie.

                  Polubienie

                  1. Przeważnie sama robię sosy, toleruję jedynie sos pieczarkowy ze śmietanką z Knorra. Zawsze mam kilka, bo często niespodziewanie robię spaghetti i wtedy się przydaje.P.S. Mąż się przyznał, że kupił nieco więcej niż 60 deka mielonego, bo się dziwiłam, że wyszło mi tyle pulpecików.Buziaczki.

                    Polubienie

                    1. Przyprawy, sosy z Knorra są jednak najlepsze – jak dla mnie!Mąż wiedział, że będzie dobre danie, dlatego kupił mielonego więcej …)))Pozdrawiam serdecznie.

                      Polubienie

  4. Oj! te pulpety ze słoika,to chyba nie jest najlepszy pomysł.Lubię półprodukty i często je stosuję w mojej kuchni.Ale raczej warzywa, typu fasolka,pieczarki.Sosy pomidorowe ze słoiczka do makaronu,czy zupy z puszki.Mięso wolę przygotować sama,a szczególnie mielone.Wiesz zawsze jak jedziemy do Polski, to w Gdańsku zaraz po zjechaniu z promu ,moja córka Annika w najbliższym barze kupuje sobie BIGOS,zżera go, a potem całą drogę do Częstochowy jęczy,że boli ją brzuch.Na każdej stacji benzynowej trzeba się zatrzymywać,bo ona biega do toalety.Ja nie ufam daniom ze słoiczka i daniom barowym.Pozdrawiam cieplutko.

    Polubienie

    1. Ja też nie przepadam za półproduktami, no chyba, że są to jakieś warzywka mrożone. Miałam kiedyś taki przypadek: – zachciało mi się knedli ze śliwkami, a więc kupiłam już gotowe. Ugotowałam i zasiadłam do nich z myślą – no teraz sobie podjem. Jem, jem, nagle czuję między zębami jakiś kawałek czegoś bardzo twardego, wyjmuję z buzi, patrzę a to kawałek metalu, i to jeszcze taki zaostrzony (chyba musiał to być jakiś odłamek z machiny, która je robiła … brrr! ) … całe szczęście, że nie połknęłam, i w ten sposób zbrzydła mi gotowizna kupiona w sklepie!Pozdrawiam serdecznie.

      Polubienie

  5. Nigdy Jaguś nie robiłam piure i nie wiem czy mi się uda, ale jutro spróbuję zrobić tą potrawę. Myślę ze moim domownikom zasmakuję. Pozdrawiam milutko. Zosieńka

    Polubienie

    1. A ja Zosiu nigdy też nie robiłam kupionego piure, już gotowego. A sama robię „piure” (powiedzmy, że to jest piure), tak, gotuję ziemniaki w wodzie,później je tłukę dodają masło i trochę mleka (lub nie) – i już jest piure … ;)))Pozdrawiam serdecznie.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s