Śledzie marynowane w oleju i ziołach i śledzie smażone


MARYNOWANE W OLEJU I ZIOŁACH 
(dla 6 osób)

Porcja: 444 kalorie

Składniki:
500 g śledzi, 2 cebule, cytryna, 2 ząbki czosnku, listek laurowy, po łyżeczce pieprzu, majeranku, papryki, rozdrobnionych jagód jałowca, 1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej, sól, szklanka oleju.

Przygotowanie:
1.
Śledzie namoczyć na noc, obrać ze skóry, oczyścić z ości.
2.
Listek laurowy pokruszyć, wymieszać z pieprzem, majerankiem, papryką, jałowcem i gałką muszkatołową. Cebule obrać. Jedną pokroić w plastry, drugą posiekać i zeszklić na łyżce oleju. Cytrynę sparzyć, zetrzeć skórkę, wycisnąć sok. Czosnek obrać, posiekać, rozetrzeć z 1/2 łyżeczki soli.
3.
Olej wymieszać z czosnkiem, sokiem i skórką z cytryny, dodać przesmażoną cebulę, ułożyć w naczyniu, przesypując przyprawami, zalać olejem. Przykryć, odstawić na 2-3 dni w chłodne miejsce.
Źródło:
Czasopismo „Moje gotowanie” – grudzień 1998 nr 12 (48)

ŚLEDZIE SMAŻONE  (na 8 porcji)
Porcja: 230 kcal

Składniki:
8 świeżych śledzi, 1/2 cebuli, 1/2 pęczka natki, łyżka keczupu, 2 łyżki mąki, sok z 1 cytryny, olej, 1/2 cytryny, sól, pieprz.

Przygotowanie:
1.
Śledzie sprawić, umyć. Skropić sokiem z cytryny, oprószyć solą i pieprzem, odstawić na 30 minut. Natkę i cebulę posiekać. Cebulę zeszklić na oleju dodać keczup, 3/4 natki, wymieszać.

2. Tą pastą posmarować w środku rybę, z wierzchu oprószyć mąką. Olej mocno rozgrzać na patelni, zrumienić ryby z ob stron, dosmażuć na mniejszym ogniu. Ryby posypać resztą natki, przybrać plasterkami cytryny.
Źródło:
Czasopismo „Moje gotowanie” – grudzień 2001 nr 12 (85)


8 myśli na temat “Śledzie marynowane w oleju i ziołach i śledzie smażone

  1. JaGuś smażone śledzie to przysmak mojego męża. Teraz to nie problem ale w czasach gdy wszystko było na kartki, on mi podkradł i wszystkie usmażył. Byłam wściekła ale cóż miałam zrobić jedliśmy smażone. Od tej pory zawsze muszą być na święta smażone śledzie na stole. Pozdrawiam milutko

    Polubienie

  2. Bardziej przemawiają do mnie śledzie po węgiersku. Najbardziej przeraża mnie to „sprawianie” śledzi, bo nie lubię się w czymś takim babrać. O śledziach smażonych jeszcze pomyślę.Buziaczki- tradycyjnie nocne.

    Polubienie

    1. Jak dobrze Aniu, że teraz mamy możliwość kupienia już sprawionych, gotowych śledzi. Pamiętam jak zawsze mój tata sprawiał śledzie, patroszył itd., wszak kiedyś tylko do kupienia były takie w całości. A dopiero później mama odpowiednio je zaprawiała, toż to cały ceremoniał był, a ja zawsze lubiłam jeść ten mlecz z tych śledzi, ale później piłamjak smok! Muszę też zaznaczyć, że takie śledzie w całości to są o wiele lepsze od takich już gotowych, ale komu by się chciało je obrabiać … ;)Pozdrawiam serdecznie!

      Polubienie

      1. Też pamiętam, jak mama męczyła się z całymi śledziami i jak potem wszystko śmierdziało. Też jadłam mlecz, czasami ikrę, ale ona była bardzo niesmaczna.Cieplutko pozdrawiam.

        Polubienie

        1. Ikra to mi też nie smakowała, ale mlecz „uszedł w tłoku” …U nas dzisiaj zaczął padać śnieg i od razu stworzyły się problemy na drogach.Pozdrawiam zimowo.

          Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s