Dzisiejsza i niegdysiejsza zima


Dzisiaj kochani będzie całkiem „z innej beczki” temat, bo o zimie.
Czy ktoś z Was pamięta kiedy była taka zima jak tegoż roku ?


Ja nie pamiętam ! Chociaż dzieckiem będąc, to coś sobie przypominam, że też była taka prawdziwa zima, tylko nie wiem dokładnie w którym roku. A marzyło mnie się o takiej zimie, i ją mam. Na początku bardzo się cieszyłam, ale teraz to już zaczyna mnie mierzić ! Sikorkom chyba też zmierzła, bo nie przylatują nawet pojeść sobie słoninki, wywieszonej za oknem (mam nadzieję, że nie pomarzły ?!).



Proponuję na rozgrzewkę:
 
Grzane piwo  <<< tutaj klik
Grzane piwo z rodzynkami <<< i tutaj


Ej, bywały niegdyś zimy prawie takie, jaką mamy i w tym roku mroźną i zimną, może nawet niegdysiejsza zima była o wiele bardziej mroźną, pełną ogromnych zasp śniegowych i zamieci. Dzisiaj właśnie o takich zimach chcę Wam napisać.

” Święty Marcin na białym koniu jedzie „ – tak powiadali ludzie, lekceważąc to, o czym mówił kalendarz, a zimę rozpoczynając w drugiej połowie listopada. I tak też było. Na przykład pamiętnego roku 1440  w dzień  świętego Marcina spadły na ziemię ogromne ilości śniegu, co do kwietnia miały przeleżeć, drzewa owocowe wymroził, wody wszelkie trzymając ścięte, aż do świętego Jerzego. Ptaki przylatujące z południa ginęły, a bociany szukając pomocy u ludzi, w izbach na cieplejsze dni czekały.

” Dawne kroniki, listy, diariusze nie jedną przechowały wzmiankę – o zimach niszczycielskich, okrutnych, pełnych bezlitosnej bieli i mrozu nie folgującego miesiącami, kiedy diabelskie zadymki zmieniały zimę w pełne zasadzek bezdroża, a potem nadchodziła lodowata cisza, trakty i pola ginęły pod zwałami zasp (…), zwierzyna garnęła się z lasów ku wsiom, a za nią szły rozjadłe watahy wilków.” [1]

Abo zima z roku 974, w najdawniejszych kronikach zapisana, która trwała, aż do  „wiosennego porównania dnia z nocą”. Za czasów piastowskich, bywało również, że już we wrześniu stawało się chłodno, a w październiku też się zdarzało, że wszystko było pokryte śniegiem, grożąc zawiejami i mrozami, „ptaki w locie zamarzały, schły drzewa, marniały zasiewy, głód na kraj sprowadzając”.

W późniejszych czasach nie brakowało podobnych zim, choćby ta z roku 1476, abo ta na przełomie lat 1577/78, o której pewien kronikarz  pisał  że: ” woda wylana w powietrze lodem spadała na ziemię „.


Natomiast zima 1496 roku była jakby błogosławieństwem w swej surowości, panujący pod wówczas mróz położył kres zarazie morowej, która wtedy panowała. I to był „plus” dla zimy !
Minusem zaś dla zimy był rok 1646, zdziesiątkowała naszą armię w „oddziałach Mikołaja Potockiego dwa tysiące żołnierzy przypłaciło kalectwem, a tysiąc koni trzeba było zastrzelić”.

” Niezwykły do podobnej ostrości klimatu imć le Vasseur de Beauplan, który miesiące owe spędził na Ukrainie, pisał o  o okropnych skutkach odmrożeń, czemu się z resztą dziwić nie można, skoro sam znał dwu ludzi, co – strach mówić – zimy owej postradali swe najbardziej delikatne członki „.  Pisał o tym, że: ” futra też nie zdejmował, nawet w karecie wilczurą okryty psa jeszcze na nogach trzymał dla ciepła, a twarz, ręce i stopy owijał płachtami, zamoczonymi w gorzałce „. [1] Należy też wspomnieć, że Polacy także od niej nie uciekali (gorzałki), stosując ją tylko w nieco inszy sposób, a mianowicie rozgrzewali się nią, ale od środka.

” Bywały takie zimy w 1775 i na przełomie 1788/89, o której Jędrzej Kitowicz notował, że „ludzie z przeziębienia chorują i umierają, ptactwo zdycha, kuropatwy zmarzłe na drogach znajdują”, a Stanisław Szczęsny Potocki z południowo-wschodnich rubieży Rzeczypospolitej donosił królowi jegomości o śniegach niebywałych, w których ludzie i domostwa toną”. [1]

 


Ej
,
bywały ongiś zimy, były lata; upały i mrozy. Prawdziwe. Jak Pan Bóg przykazał … O letnich upałach napiszę Wam w późniejszym terminie.

Źródło:
[1] … „Farfałki staropolskie” – A. Hamerliński-Dzierożyński, W-wa 1982

******************************
Dzisiaj mamy XXI w, ale czyż ludzie nie zamarzają. Kiedyś bez światła ludzie obyli by się, ale dzisiaj niestety, przy tak rozwiniętej technice, to wielkie problemy mamy. Tak w ogóle trzeba powiedzieć, że zima w XXI wieku, to dopiero tragedia !! A u mnie dzisiaj z rana, było: 15 stopni na minusie, a słyszałam, że ma być tak zimno, nieco dłużej i… jeszcze zimniej.

Ku przestrodze ! Uwaga na sople spadające z dachu, gdy będą spadały …

32 myśli na temat “Dzisiejsza i niegdysiejsza zima

  1. Podpisuję się pod komentarzem Anny i potwierdzam, ze mieliśmy dużo sroższe zimy. Zima z 56/57r chyba była z największym śniegiem. Ja mieszkałam na wsi i do szkoły miałam 2 km do drugiej miejscowości. Czekaliśmy aż nasi rodzice przekopią tunele bardzo wysokie, napewno ponad 2 metry, bo ja byłam na tym tle bardzo małą kruszynką, ubraną bardzo ciepło i na wierzchu opatulona wełnianą dużą chustą zawiązaną z tyłu. To obecna, choć mrożna zima, to wspaniale że jest zimna i tym też się cieszmy, że jest. A my mamy co wspominać. Serdecznie i cieplutko pozdrawiam. Maria

    Polubienie

    1. Oj, bywały zimy mroźne i śnieżne, ale bywało i tak, że zimą lato było. O tych anomaliach pogody, też kiedyś napiszę. Teraz to my tak właściwie to już się odzwyczailiśmy od takich srogich zim i dlatego zima tego roku wydaje nam się bardzo sroga … ;)Pozdrawiam cieplutko.

      Polubienie

    1. Babciubarbie, widzę, że spać nie mogłaś w nocy, skoro tu wpadłaś.Na pewno po przeczytaniu o tych słodkościach itp. – od razu zasnęłaś:)Pozdrawiam serdecznie.

      Polubienie

  2. Trochę mnie już wkurza ta zima. Trzeba się ubierać na cebulkę, samochodem też się źle jeździ, wolałabym żeby już powoli przyszła wiosna… Pozdrawiam!

    Polubienie

    1. To chyba wszyscy Alicjo mamy już dość tej zimy ! Ale na wiosnę to musimy jeszcze trochę poczekać, a zresztą słyszałam w TV, że zima ma być zimna, wiosna chłodna, ale lato za to gorące. Jak na razie to owa przepowiednia się sprawdza …Pozdrawiam serdecznie.

      Polubienie

  3. Pamiętam zimy na wschodzie. W trzydziestostopniowy mróz chodziliśmy do szkoły. W Polsce pamiętam zimę chyba 1062r, kiedy to zamarzało morze i szkoły były pozamykane. Ta jest piękne, tylko wiele rodzin odcieła od prądu, gdyby nie to, byłoby biało i fajnie. Uwielbiam gorące piwo, ale schorzenie tarczycy tego nie lubi. Szkoda. Pozdrawiam ciepło.

    Polubienie

    1. „1062 r” no, no Loteczko nie wiedziałam, żeś Ty taka epokowa babeczka… :))) Też chcę tyle lat żyć, może powiesz mi jak to zrobić? … :)A teraz poważnie, bez żartów ! W roku 1962 to ja miałam dopiero trzy latka, także na pewno tej zimy to nie pamiętam. Ale tą zimę, którą mamy w tym roku, to na pewno zapamiętam, bo już trochę za długo to trwa i zaczyna mi już doskwierać. A słyszałam, że wiosna też ma być nie lepsza …Pozdrawiam serdecznie.

      Polubienie

      1. Rzeczywiście, roześmiałam się patrząc na Twoją odpowiedź i moją datę. No cóż, stareńka ja, niestety. Trzeba pić grzane piwko z polecenia Ja Gi i gotować według jej przepisów. Ot i cała tajemnica długowieczności. Pozdrawiam mile i uśmiecham się do Ciebie.

        Polubienie

        1. ha,ha,ha … teraz to ja się uśmiałam z Twojej recepty na długowieczność…:) Muszę też zastosować do receptury Ja Gi, a nikt nas wtedy nie przeżyje… ;))Dziękuję za miłe słowa, Loteczko .Pozdrawiam cieplutko.

          Polubienie

  4. I dla mnie Jaguś ta zima nie jest już tak wspaniała chociaż uroki daje nam piękne i naprawdę można o niej wiersze pisać bo swą urodą wszystko inne przyćmiewa. Zaiste mroziku juz za dość nam okazała. Pozdrawiam milutko

    Polubienie

    1. Pomimo tego, że bywa taka „okrutna”, to w ierszach opiewana, bywa piękną ! A mi się znowu zima podoba w obrazach malowana, weźmy chociażby ” Kulig ” – Chełmońskiego, który zamieściłam w temacie o kuligu na swoim blogu, czyż nie pięknm jest?! … :)Pozdrawiam serdecznie.

      Polubienie

    1. Oj babciubarbie, droga, przecież my jesteśmy nawet nie wiekowe babcie, to gdzie tu mówić o zgrzybieniu ( z resztą to tak nie ładnie brzmi ). Niechby tylko każdy z tych co tak o nas mówi, dożył tych lat, co my i ciekawe jestem ich reakcji, jakby ktoś o nich tak będzie mówił …Zgodzę się np. na: starszą panią, seniorkę, itp. – i owszem.Pozdrawiam serdecznie.

      Polubienie

  5. W swoim życiu już przeżyłam kilka mroźnych zim, pierwszą w 1956/57 roku, gdy śnieg był na drogach tak wysoki, że gdy szłam ulicą, to mnie nie było widać. W roku 1969/70, gdy spadł śnieg w październiku, to stopniał dopiero w kwietniu. Chyba w 1978/79 roku szalały wichury i śnieżyce, że przez balkon wpadał mi śnieg do pokoju. Może te zimy nie były tak straszne, jak te, które opisałaś, ale bardzo uciążliwe.Pozdrawiam zimowo.

    Polubienie

    1. Tej zimy pierwszej to ja nie przeżyłam, o której wspomniałaś – bo mnie wtedy nie było jeszcze na świecie. Ale ta druga zima 69/70 to jest chyba ta zima ,o której wspomniałam w poście swoim. A o tej trzeciej zimie to wspominał mój mąż, jak pracował kiedyś na warsztacie samochodowym- zakładowym, to paliwo im w bakach zamarzło. A więc pytam się: jak to paliwo zamarzło ? No jak to dlaczego, przecież z wodą było rozrobione.Pozdrawiam serdecznie.

      Polubienie

      1. Właśnie tej pierwszej zimy urodziła się moja siostra i mama wysłała mnie do sąsiadki, abym coś pożyczyła na chrzciny. Szłam między odgarniętym na boki śniegiem i nie było mnie widać, bo byłam malutka. Zanim wyszłam z domu, tatuś odgarnął na boki śnieg, żebym mogła dojść fo furtki. Podczas tej następnej zimy byłam pierwszy rok mężatką bez męża i musiałam chodzić do pracy około trzech kilometrów, oj było ciężko. Ta ostatnia już była z synkiem, a siostra wybierała się ze swym narzeczonym na sylwestra w kreacji, którą jej uszyłam.Dzięki temu zapamiętałam te straszliwe zimy.Pozdrawiam..

        Polubienie

        1. Także te daty są dla Ciebie pamiętne wraz z zimami, które im towarzyszyły. Ja z kolei nie wiele pamiętam z tamtych lat, bo miałam wypadek i musiałam się wszystkiego uczyć od nowa: chodzić, mówić itd. Chociaż są takie pojedyncze przebłyski z przeszłości, które jednak pamiętam, nie to żebym tak dokładnie wszystko zapomniała .. ;)Pozdrawiam serdecznie.

          Polubienie

          1. Dzięki takim wydarzeniom zapamiętałam te daty, choć mogę się w nich mylić o rok. Pamiętam też potwornie upalne lato, gdy nie można było wyjść z domu. Byłam wtedy na wsi u mamy i siostry, bo w murowanym z cegły budynku można było znieść te upały. Na podwórko wychodzilismy dopiero po godzinie 17, bo wcześniej się nie dało. Jednak po 20 sierpnia nastąpiło zimnisko, że aż człowiek się zastanawiał, jak to jest możliwe, że po takim upale zmiana o co najmniej 20 stopni.Pozdrawiam zimno- gorąco, jak sos słodko- kwaśny.

            Polubienie

            1. Tak bywają zimy mroźne i lata upalne (o lecie zimą też napiszę kiedyś). Ale tak Ci powiem szczerze, że wolę jak zima jest zimą, a lato latem, niż mają być takie nijakie …Ja też pamiętam, że któregoś lata, to było takie gorąco, że nie szło oddychać, bo nie było czym i nie musiał człowiek na się tyle ubierać, co teraz – zimą. Jak tak popiszemy sobie o lecie – to na pewno się rozgrzejemy … ;)))Pozdrawiam serdecznie.

              Polubienie

              1. JaGuś, powinna być równowaga w przyrodzie, przywykliśmy do kaprysów pór roku, że teraz zwykła zima jest dla nas tragedią. Po powiewaniu flag przed Polmozbytem widzę, że wiatr się odwrócił. Skończyła się Syberia, zaczął się Atlantyk, który oddaje Europie nagromadzone ciepło. Nareszcie.Buziaczki atlantyckie.

                Polubienie

                1. Powinna być, ale nie ma i pogoda nie raz płata nam figle ..U cienie flagi powiewają i przywiały tą Syberię do mnie. A wiesz u mnie, na mojej ulicy to nawet latem wiatr hula, a wczoraj to myślałam, że przez komin wraz z śniegiem wleci – taka była zamieć – hulał wiatr a z nim śnieg taniec sobie urządzali … ;)Buziaczki syberyjskie.

                  Polubienie

  6. Jak zwykle zadziwiasz przepisami !! Co do zimy – u nas około 7 lat temu była bardzo śnieżna zima, zaspy potworne, nie wyprowadzałam auta z garażu. A mroźną pamietam w 1987 roku, dochodziło do -30 st. Mój Tato wtedy umarł, w nocy biegłam do niego, stąd pamiętam……

    Polubienie

    1. Mój tatuś będzie jak nie żyje już 12 lat, a mamuś skończyła w tym roku 80 lat, i jak na swój wiek, czuje się w miarę dobrze z tymi chorobami, które ma: serducho, nadciśnienie, migrenę, miażdżycę, a najgorsze dla niej jest to, że słabo widzi. Kiedyś robiła piękne serwetki na szydełku – a teraz nie może, i to jest dla niej najgorszy problem.Pozdrawiam serdecznie.

      Polubienie

  7. a słyszałam, że ma być jeszcze zimniej i wcale mi się to nie podoba dziś wyjęłam moją wieeeelką futrzaną czapkę którą kupiłam sobie w tamtym roku na wyjeździe w Karpaczu, nałożyłam okulary przeciwsłoneczne bo odbijające promienie słoneczne sprawiają że łzawią mi oczka, i tak chodziłam po mieście 😉 zapraszam do mnie http://o-urodzie-i-nie-tylko.blog.onet.pl/

    Polubienie

    1. Witam.Mnie również wcale to a wcale nie cieszy, że ma być jeszcze zimniej. Trzeba po prostu ciepło się opatulać i śmiać się z zimy … ;))Dziękuję za zaproszenie.Pozdrawiam cieplutko.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s