Karnawałowe róże, warte… pięć milionów

No nie !!! Myślałam, że zdążę zanim na moim blogowym liczniku pojawi się PIĘCIOMILIONOWY CZYTELNIK, niestety, nie zdążyłam 😦

Moi drodzy, te różyczki przygotowałam dla Was w podzięce za to, że przez tyle lat byliście tu razem ze mną na blogu. Żebyście nie Wy to i tego bloga może by nawet nie było. A dzięki temu, że mi towarzyszycie w tym blogowym życiu to i ja mam chęci aby pisać i pisać…

DZIĘKUJĘ WAM ZA TO !!! – proszę się częstować 🙂

KOCHAM WAS !!!

A wszystko zaczęło się od komentarzyka alElli…  

„JaGo, wysoka egzekutywa „Posiaduszek u alElli” powierzyła Ci zadanie. Jesteś „wezwana na dywanik” w tej sprawie.” :)

Poleciałam ze strachem na ten dywanik, a tu okazało się, że chodzi o wykonanie róż karnawałowych. Byłam pewna, że już kiedyś o nich pisałam, szukałam, szukałam i… nie znalazłam. Ale dzięki alElli w końcu te różyczki u mnie na blogu będą… o!

   Raz w roku, w karnawale – nie mówiąc już o Tłustym Czwartku – możemy do woli zajadać się pączkami, kruchymi różami i innymi słodkimi pysznościami. Przygotowane własnoręcznie z dodatkiem  domowych konfitur, na pewno zachwyci małych, i dużych łasuchów.

   Faworkami lub chrustem w kuchni staropolskiej nazywano różnego rodzaju ciasta pokrojone na małe kawałki lub lane, a następnie smażone w głębokim tłuszczu tak jak pączki. Chrust robiono z ciasta drożdżowego, lanego jak na kluski, biszkoptowego z migdałami i różnych odmian ciasta zbijanego z całymi jajkami lub tylko z żółtkami, rumem, spirytusem albo octem, z masłem albo oliwą.

   Dzisiaj faworkami nazywa się najczęściej smażone płatki ciasta zbijanego, które dzięki dużej zawartości żółtek i małej ilości tłuszczu są bardzo kruche. Zaś dodatek spirytusu, rumu lub octu powoduje, że podczas smażenia ciasto nie chłonie dużej ilości tłuszczu i mniej rośnie.

   Ciasto zawsze musi być rozwałkowane jak najcieniej, prawie jak „bibułka”, to jest jeden z ważnych etapów przygotowania ciasta na chrust.

   Jest jeszcze drugi bardzo ważny etap aby przygotować idealne ciasto, trzeba ciasto „wybić” wałkiem (koniecznie!).

   Dzięki temu nabiera ono powietrza i jest kruche a po usmażeniu, powierzchnia faworków pokryta jest pęcherzykami. A jak długo wybijać ?

   Ja zawsze wybijam do momentu, aż po przekrojeniu ciasta obaczę dziurki w cieście (około 15-20 minut),  wtedy tworzę róże i faworki, które smażę w głębokim tłuszczu na smalcu lub klarowanym maśle.  Możecie też do smażenia użyć oleju. Mówiąc krótko:

– ciasto ma być cieniutkie jak „nie wiem co” :), starać się, by było jak najcieńsze,

– trzeba ciastu sprawić porządne „lanie” wałkiem ale bez przesady 🙂

– do ciasta podsypywać jak najmniej mąki przy wałkowaniu, a jeżeli ciasto będzie takie jak moje to wcale nie będzie się przyklejało ani do blatu, ani do wałka.

 RÓŻE KARNAWAŁOWE

(z tej ilości ciasta wychodzi około 30 szt.)

Składniki:

2 szklanki mąki pszennej (dałam tortowej)

  5 żółtek

25 ml spirytusu ( taki kieliszek nieduży) może być ocet

4 kopiate łyżki śmietany gęstej i kwaśnej

łyżeczka cukru

  odrobina soli 

smalec lub olej

cukier puder z dodatkiem cukru waniliowego do posypania.

Przygotowanie:

1. Mąkę przesiać, zrobić dołek i dodać: żółtka, szczyptę soli, wlać spirytus oraz śmietanę. Wyrobić ciasto, które powinno być tak twarde jak ciasto na makaron. Czasami bywa tak, że do ciasta trzeba dodać jeszcze trochę mąki (zależy jak duże jajka są) i dalej wyrabiać.

2. Gdy ciasto mamy już gotowe trzeba mu sprawić „lanie” wałkiem, które  u mnie trwało 15-20 minut. Dzięki temu nabiera ono powietrza i jest kruche, a po usmażeniu powierzchnia faworków pokryta jest pęcherzykami.

3. Podczas tego „lania-wybijania” ciasto należy co jakiś czas składać na pół czas i dalej wybijać. Odstawiamy ciasto na godzinę w chłodne miejsce (do lodówki).

4. Cienko rozwałkuj ciasto, jak najcieniej (resztę przykryj ściereczką, by nie obsychało) i wycinaj trzema szklankami krążki, najlepiej o średnicach 6 cm, 5 cm i 4 cm. Każdy natnij po obwodzie w kilku miejscach, dość głęboko ale nie do końca (w ten sposób powstaną płatki).

5. Środek największego krążka posmaruj białkiem, połóż krążek średniej wielkości, dociśnij, znów posmaruj i przykryj najmniejszym krążkiem. Krążki układaj tak, żeby nacięcia się nie pokrywały. Mocno dociśnij środek.


W garnku (najlepiej dość szerokim) rozgrzewamy smalec. Ja do smażenia swoich różyczek zużyłam 3 kostki smalcu po 200 g. Sprawdzamy czy smalec jest już wystarczająco nagrzany wrzucając do niego kawałek ciasta.

Gdy kawałek za chwilę wypłynie i zacznie się rumienić, możemy smażyć różyczki. Róże smażymy partiami na jasnozłoty kolor z obu stron.

Należy wkładać je do rozgrzanego tłuszczu najmniejszym krążkiem do dołu. Ostrożnie, by się nie połamały, wyjmujemy róże z tłuszczu łyżką cedzakową na ręcznik papierowy w celu odsączenia nadmiaru tłuszczu.


Gotowe różyczki posyp cukrem pudrem zmieszanym z cukrem waniliowym. Środek udekoruj konfiturą, dżemem. Ja udekorowałam marmoladą różaną.
 

Zobacz też…

Faworkowe wiatraczki

Autor : JaGa Opublikowano: Luty 22nd, 2014

Faworkowe wiatraczki   Pewnego razu szukałam czegoś w internecie i niechcący natknęłam się na te wiatraczki, postanowiłam więc je zrobić i pokazać jak je się robi. Ciasto na te wiatraczki zrobiłam takie samo jak i na „róże karnawałowe, o których wcześniej pisałam już tutaj Karnawałowe róże,. A teraz krok po kroku, opowiem jak zrobić owe []

Zapisz

40 myśli na temat “Karnawałowe róże, warte… pięć milionów

  1. …moje gratulacje:)
    Róźy karnawałowych nigdy nie miałam okazji spróbować, w sensie zjeść…może czas zaryzykowac i je przyrządzić?
    Serdeczności:)

    Polubienie

  2. Oj, zapomniałam spytać, czy w tym szablonie nie masz możliwości pisania tytułu większą i ładniejszą czcionką oraz innym kolorem. Chodzi mi o to, że tytuł wcale nie różni się od tekstu postu i muszę się zastanawiać, na co mam kliknąć, aby napisać komentarz.
    Serdeczności.

    Polubienie

    1. No właśnie Aniu, nie ma takiej możliwości jak w poprzednim szablonie, że mogłaś sobie ustawić kolor i wielkość Trzcionki.
      Przecież wiesz, że ja bym nie wytrzymała, szukałam, ale nic nie znalazłam. Może kiedyś, tak przy okazji, natknę się na coś takiego.
      I już mi się niezbyt ten szablon podoba 🙂 🙂

      Buziole.

      Polubienie

  3. Głos oddałam. Przepis na czasie, ale chwilowo nie na czasie dla mnie, wzrósł ciuteńkę cukier i muszę uważać. Robiłam różyczki, przepis był podobny.Zrobię je na przyjazd Lenki, na 15 lutego. Pozdrawiam serdecznie.

    Polubienie

    1. Chyba za dużo sobie pozwoliłaś Loteczko, dlatego Ci i cukier podskoczył.
      Poczekamy, aż się wszystko unormuje 🙂
      Za głos dziękuję.
      A jak TY Loteczko robisz swoje róże – można wiedzieć ?

      Pozdrawiam serdecznie.

      Polubienie

      1. Można wiedzieć. Moje róże były robione z typowego ciasta jak na faworki, ale nie wysiliłam się, aby ubijać je wałkiem. Nawet nie pamiętam jaki był przepis, bo ja sobie i przepisy upraszczam. Różyczki były cieńsze i mniejsze, Twoje są piękne i dorodne. Pamietam tylko, że pomagała mi Lenka w tej robocie.

        Polubienie

        1. To fakt, że na zrobienie różyczek jest wiele sposobów tyle, że ciasto podobnie jest robione.
          Zresztą przeważnie to każdy ma swój wypróbowany sposób na nie, ale jeśli nie ma to polecam mój sposób. 🙂
          Dziękuję za „można wiedzieć” i pozdrawiam serdecznie.

          Polubienie

    1. Właśnie alEllu zamieściłam Twoją prośbę w notce, bo komentarzyki nie zawsze każdy czyta 🙂
      Zbożny cel niech więc jest w wiadomym miejscu.

      Pozdrawiam serdecznie.

      Polubienie

        1. Nie może być nic gorszego, jak chore dzieci i jak umierają przed rodzicami.
          To jest najgorsza gehenna dla rodziców – przeżyć śmierć dzieci.

          Pozdrawiam serdecznie.

          Polubienie

  4. Ojej, zapomniałam pogratulować Ci tylu czytelników. Mój blog na Onecie 29 grudnia skończył 8 lat i też o tym zapomniałam.
    Po tylu latach pisania o takim czymś się nie pamięta, bo najważniejszy jest pierwszy rok.
    Buziaczki i uściski.

    Polubienie

    1. Dziękuję za gratulacje 🙂
      Żebyś wiedziała Aniu, że się nie pamięta. Mój blog w tamtym roku też obchodził pięć lat istnienia i… zapomniałam!
      Buziole.

      Polubienie

  5. JaGuś, w swoim życiu robiłam faworki i róże. Do róż kupiłam specjalny przyrząd, znalazłam coś podobnego w internecie, możesz zobaczyć http://duska.blox.pl/2009/01/Karnawalowe-roze.html
    Jednak już od lat tym się nie bawię, ostatnio syn nasmażył faworków i przywiózł całą torbę.
    Z pozostałych białek chyba robisz Pawłową? Nawet nie wiedziałam, że ten deser jest tak bardzo popularny w Anglii, tylko Anglicy robią byle jak, ale to ich sprawa.
    Cieplutko pozdrawiam.

    Polubienie

    1. Właśnie przed chwilą obejrzałam ten przyrząd – ciekawy 🙂
      Różyczki karnawałowe pamiętam jeszcze z lat szkolnych, bo kiedyś na ZPT (taki przedmiot chyba był) , właśnie je robiłyśmy, więc wiążą się z moimi wspomnieniami.

      Ja też ich dawno nie robiłam dopiero mi alElla przypomniała o nich, więc zrobiłam. Gorsza sprawa w tym wszystkim była, bo wałek sobie rozwaliłam.
      Miałam go pokazać i ostrzec wszystkich żeby jednak tak mocno tego ciasta nie bili i zamieścić zdjęcie jego, ale nie chciało mi wejść. Przy Pawłowej jest troszku więcej pracy, po prostu robię z pozostałych białek bezy. Nie doszłam jednak do doskonałości w robieniu tych bez, bo w sklepie są zawsze takie bialutkie, moje jednak nie, bo są takie złotawe. Jak już dojdę do tej doskonałości w ich robieniu to Wam napiszę o nich 🙂
      Tortu Pawłowej nie chcę robić byle jak, dlatego robię bezy, które w smaku są też dobre.

      Serdeczności zostawiam.

      Polubienie

      1. Za moich czasów w szkole były prace ręczne, a może za Twoich praca- technika. Nie wiem, czy przeczytałaś, jak łatwo robi się ciasto do tych róż z przyrządu, prawie jak na naleśniki. Naprawdę są smaczne i niewiele różnią się w smaku od faworków, a roboty mniej i wałka się nie rozwali.
        Chyba za długo pieczesz bezy, skoro mają kolor miodowy, widocznie się przypalają. Anglicy walą ubite białko na papier na blasze, potem wszystkie pęknięcia w wielkiej bezie zalewają kremem lub bitą śmietaną i okładają wszystkimi możliwymi owocami: borówkami amerykańskimi, jeżynami, malinami, truskawkami, a nawet posypują jadalnym brokatem. Wydaje mi się, że tancerka Pawłowa nigdy by tego nie zjadła.
        Jednak szkoda zmarnować tyle białek, więc coś z nimi trzeba robić.
        Narobiłaś mi ochoty na faworki, może jutro poproszę syna, aby je usmażył albo kupię w ciastkarni.
        Wieczorne buziaczki.

        Polubienie

        1. Nie Aniu, nie czytałam tylko przyrząd obejrzałam. Muszę jednak przeczytać…
          U mnie były ZPT (chyba) – Zajęcia Praktyczno-Techniczne. No nie wiem, muszę wypróbować jeszcze raz, może mi się uda te bezy zrobić pyszne i takie jak mają być.
          Myślę, że Pawłowa byłaby nie w sosie, gdyby taki tort jej podano 🙂 Oj, a ja myślałam, że Ty Aniu sama te faworki zrobisz…
          Pozdrowienia dla syna no i przy okazji dla męża 🙂

          Serdeczności zostawiam.

          Polubienie

    1. No jasne, 5 milionów wejść przez pięć lat to nie jest w „kij pierdział” i całkowicie mnie satysfakcjonuje.Od razu czuję się lepiej 🙂

      Pozdrawiam serdecznie.

      Polubienie

  6. Znowu szukałem komentarzy. Kliknąłem ale w tytuł bloga. Potem w tytuł wpisu i znalazłem.
    Faworki robiła moja mama. Posypane cukrem pudrem. Pączki robiła nasza sąsiadka. Ale wychodziły jednak gorzej niż z cukierni. Wyglądały jak racuchy. Ale oczywiście Jej tego nie mówiliśmy. O różach karnawałowych to pierwsze słyszę.
    Pozdrawiam serdecznie po obiedzie w MC Donalds. Na mieście. Niestety.
    Vojtek

    Polubienie

    1. No to się uśmiałam Vojtku z tych Twoich poszukiwań a przecież pisze jak BYK!! 🙂 Dobrze, że nie ma więcej tytułów z wpisami do obszukania, bo byś do rana chyba tu siedział 🙂 🙂

      Nie wiem czemu ale mi też pączki nie wychodzą takie jak z piekarni, chyba w nich jakaś tajemnica jest schowana. Moja sąsiadka robiła pączki, nie były one takie ładne jak z cukierni ale za to smaczne.

      Nie słyszałeś o różach karnawałowych, to nic, u mnie usłyszałeś 🙂

      Ja jeszcze w życiu w MC nie byłam i chyba nie będę, bo jedzenie tam podawane, wbrew pozorom jest niezdrowe, a czy smaczne – to kwestia gustu i smaku. A nie możesz sam sobie ugotować ??

      Serdeczności zostawiam.

      Polubienie

  7. Gratuluję, 5 mln wejść? Fantastyczny wynik…Kto raz wejdzie w Twoje progi zostaje… Ja także uwielbiam bywać u Ciebie. Tutaj jest miło, rodzinnie, przyjemnie… Przepisy, porady zawsze są na 6 +
    Pozdrowienia zostawiam:)

    Polubienie

    1. Dziękuję łucjo, sama nawet nie wiedziałam, że taki wynik osiągnę przez niecałe pięć lat. I powiem Ci, że bardzo z niego jestem zadowolona jak również cieszy mnie ta 6 z plusem 🙂 🙂

      Staram się stworzyć na moim blogu taką atmosferę, żeby każdy chciał do mnie przychodzić, a dzięki Wam wszystkim, myślę, że mi się udało !

      Pozdrawiam serdecznie.

      Polubienie

  8. Jaguśo jak się cieszę, że zdążyłam się załapać na te różyczki, były pyszne a kwęk ze śmietanką też wypiłam 🙂

    Zrobię je na Tłusty czwartek i nie ma Boże zmiłuj się !
    A może zrobię je wcześniej na próbę ?!

    Pozdrawiam.

    Polubienie

    1. Witam.
      alEllu na te 10 milionów to chyba będziemy musiały poczekać a następne 5 lat, chyba, że… 🙂
      Niestety ale te już „zwiędną” i będę musiała zrobić nowe 🙂

      Hurrra! Udało się zaliczenie, zadanie wykonane, ciekawe jakie będzie następne?! 🙂

      Serdeczności zostawiam.

      Polubienie

  9. Witam Marylko bardzo smaczne te Twoje rózyczki ,poczęstowałam się są super ja Tobie również dziękuję za miłe słowa pozostawiane na moich blogach (blog w nowej wersji masz świetny)serdecznie pozdrawiam poniedziałkowo

    Polubienie

    1. Wandziu dziękuję.
      Wiesz Wandziu chyba ten szablon się ostanie, bo to jest jedyny pośród innych, który składa się z dwóch bocznych kolumn. A na moim blogu jest to potrzebne.
      Popatrz a ja myślałam, że to dzisiaj dopiero niedziela 🙂

      Serdeczności zostawiam.

      Polubienie

  10. To ja dziękuję kochana Marylko, za Twój cenny i mądry
    blog 🙂 Króluj nam tutaj, ucz, podpowiadaj, doradzaj. Jasne, że z przyjemnością poczęstuję się różyczką, no, dwiema lub trzema, wszak karnawał 🙂 Serdeczności ślę :))

    Polubienie

    1. Aniu a ja bardzo dziękuję za to, że lubisz czytać moje „mądre” post 🙂 i za to, że tu jesteś ! Postaram się na tym tronie blogowym przebywać jak najdłużej i cieszyć się wraz z Wami każdą chwilą…

      A częstuj się kochana do woli a jak zabraknie to zaraz dosmażę 🙂 Zaparzyłam jeszcze do tych różyczek cały dzban kawy – proszę się częstować do woli…

      Serdeczności zostawiam.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s