Chłodnik wiosenny z botwinką

   Botwinka to młode, majowe buraczki. Najlepsza jest świeża o jędrnych, błyszczących, nie połamanych listkach.

Buraczki mogą być cienkie lub już wykształcone, ale bardzo młode. Nie należy jej mylić z boćwiną, czyli burakiem liściowym.

Jarzynka ta jest niskokaloryczna, zawiera sporo mikroelementów: potas, fosfor, żelazo, witaminy A, B, C. Przechowujemy ją 2 dni w folii w lodówce.

   Moi drodzy teraz jest mnie tutaj troszku mniej ale jak tylko znajdę czas to zaraz i coś nowego tu dam… sorki 🙂 Mam nadzieję również, że w końcu się ociepli (u mnie zimno, brr!) i wtedy ten chłodnik będzie miał powodzenie.

botwika,chł._s

CHŁODNIK Z BOTWINKĄ

Składniki (dla 4 osób)

Porcja 125 kalorii

 pęczek botwinki  1 litr bulionu drobiowego  2 jajka na twardo  pęczek rzodkiewek  ogórek, pomidor  pojemnik kefiru  po łyżce posiekanej natki pietruszki i koperku  sok z cytryny  sól, pieprz, szczypta cukru.

Przygotowanie:

   Botwinkę, oczyścić, umyć, posiekać, włożyć do garnka, zalać bulionem. Gotować około 20 minut, aż zmięknie. Rzodkiewki oczyścić, umyć. Ogórek i jajka obrać. Pomidora umyć, wyciąć trzpień. Pomidora, rzodkiewki, ogórka i jajka pokroić w kostkę. Zupę przestudzić, połączyć z kefirem, przyprawić solą, pieprzem, cukrem i sokiem z cytryny, wrzucić warzywa, jajko i zieleninę.

Zapisz

34 myśli na temat “Chłodnik wiosenny z botwinką

  1. A ja o boćwinie. Czyli o buraku liściowym. W zeszłym roku eksperymentalnie wysiałam kilka nasion (bodaj z 5, nie więcej), takiej odmiany, na jaką natrafiłam w markecie budowlano-ogrodniczym. Czyli i łodygi, i liście zielone, nic z buraczanej czerwieni. Dla ilustracji: wygląda mniej więcej tak: http://alleogrodniczy.pl/opis/2926876/burak-lisciowy-lucullus-5g-legutko-nasiona-warzyw.html. Łodygi gotuję w słono-słodkawej wodzie i podaję z bułką tarta zrumienioną na masełku, czyli jak np. kalafior czy fasolkę szparagową. Cudowne, leciutkie danie na lato. A liście drobniutko kroję, podduszam i przyrządzam jak szpinak. Smak nie do odróżnienia! A babrania z liśćmi jest mniej. „Paćkę” niby-szpinakową pozamrażałam w zeszłym roku i miałam „gotowca” przez wiele miesięcy. W tym roku posiałam dużo więcej. 🙂

    Polubienie

    1. O kurcze, a o takiej botwince bez buraków, to ja nie słyszała i nie widziała, ale teraz już zobaczyłam jak to wygląda – dzięki Tobie.
      Super sposób na jej przechowanie i gotowanie, ale u mnie za botwinką domownicy niezbyt przepadają, jedynie ja od czasu do czasu lubię sobie ją przyrządzić, ot co!
      Postanowiłam z mężem, że ostatni raz na ogródku będę uprawiała buraczki, bo się nie opłaca, bo albo słoik nie załapie, albo złodziej ukradnie – tak jak w tamtym roku – wszystkie słoiki z przetworami mi wynieśli, nie tylko z buraczkami…
      A słoiczek buraczków ma banalnie niską cenę w porównaniu z tym ile pracy trzeba włożyć aby go w słoiku zrobić.

      Pozdrawiam serdecznie.

      Polubienie

  2. Wczoraj wróciłam od przyjaciół ze wsi z zapasami zdrowego jedzonka.Jest królik, pomidorki, koper i oczywiście botwinka.
    Pasztet z królika”biegał już za mną od dawna i ciągnął za spódnicę”.Mięsko już w garnku. Chłodnik też ugotuję na ten zapowiadany upał. Ponieważ botwinki mam całe mnóstwo to ugotuję wszystko w krótkiej wodzie i będę miała” prawie koncentrat”.Zużyję część do chłodniczka a co mi zostanie poporcjuję i w torebeczkach zamrożę.Później tylko chwilka i chłodnik gotowy. Dzięki za przepis na królika

    Polubienie

    1. O jejku Ewo, tylko pozostaje mi pozazdrościć Ci takiego jedzonka – zdrowego, swojskiego, bo a naszych sklepach takiego nie spotkamy – niestety 😦
      A wiem jak to jet, jak za mną coś chodzi, „biega” i spokoju mi nie daje a jak zrobię to, to na jakiś czas mam spokój. 🙂 Widać, że dobra z Ciebie gospodyni i dziękuję Ci za to, żeś podpowiedziała mi jak z tą botwinką postępować…

      Pozdrawiam cieplutko.

      Polubienie

    1. Marcinie koniecznie musisz ubłagać żonę na ten chłodnik, wy to zresztą potraficie 🙂
      U mnie dzisiaj było 40 na plusie, myślałam, że się rozpuszczę.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Polubienie

  3. Hej!
    Chłodnik to ja uwielbiam i śmiało jem dwie porcje za jednym razem 🙂 Specjalnością dawnego naszego baru mlecznego był własnie chłodnik oraz pierogi ruskie. I jak wracałem latem z basenu to zamawiałem na obiad. Podwójne ruskie i chłodnik z dwoma jajami 🙂
    Teraz już nie ma śladu po barze mlecznym.
    Smacznego i pozdrawiam

    Polubienie

    1. Ja też Vojtku gdy coś lubię to o repetę wołam 🙂 Oj, pamiętam te dawne bary mleczne, gdzie człowiek mógł sobie nieźle, prawie po domowemu zjeść obiadek ze smakiem. Dziś za to są MacDonaldy i im podobne, jednak one jakoś do mnie tak nie przemawiają jak te dawne bary.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Polubienie

  4. Witam
    Przyznaje się że po raz pierwszy zrobie sobie taką zupkę choćby dlatego że jest zdrowa.
    Widać że blog prowadzony z pasją!Rób to dalej bo uderza od niego ciepłem:)

    Polubienie

    1. Witaj Kiniu.
      Ja bardzo lubię mój blog, a jak jeszcze czytam komentarzyki, które piszecie to wtedy moje szczęście sięga granic… 🙂
      Buziole.

      Polubienie

    1. Loteczko, bo wcześniej to było i troszku za chłodno na chłodniki, ale teraz mamy upały więc czemu go… nie zrobić.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s