Domowe czekoladki – prawie jak pralinki

Pralinki – wykwintne, małe smakołyki.

   Te drobne czekoladowe łakocie często podziwia się zza szyb cukierni, niczym biżuterię u jubilera. Wyglądają równie kunsztownie i nie bez przyczyny uważane są za arystokrację wśród słodyczy.

   Mimo, że pralinki nie mają takiej samej wartości, jak prawdziwe klejnoty, we francuskich czy belgijskich sklepach kosztują niemałą fortunę (nawet 50 euro za 400 g).

   Wiele rodzin cukierniczych ściśle strzeże tajemnicy swoich receptur i cały czas udoskonalając, przekazuje następnym pokoleniom. Dlatego pralinka jest dla koneserów symbolem deseru najwyższej klasy.

   Pralinki narodziły się w Brukseli w drugiej połowie XVII w. Te pierwsze smakołyki nie miały wiele wspólnego z tymi cenionymi obecnie. Początkowo pralinkami nazywano bowiem… karmelizowane w cukrze migdały. Pewne jest, że ich nazwa pochodzi od nazwiska francuskiego arystokraty – marszałka Plessis-Praslin.

Jednak na temat tego powstały dwie legendy.

Jedna opowiada, że szef kuchni marszałka przez przypadek rozlał wrzący karmel na migdały i w ten sposób stworzył słynny przysmak.

   Inna, że ochmistrz arystokraty podpatrzył, jak dzieci karmelizują skradzione migdały. W zamian za dyskrecję dowiedział się w jaki sposób je przygotowywały, a później sam dopracował przepis.

   W połowie XIX wieku owe „prasiline” sprzedawał w swojej aptece brukselski farmaceuta (podobno skutecznie leczyły depresję). Jeden z jego potomków oblał lubiany lek czekoladą i tak w 1912 roku narodziła się nadziewana czekoladka zwana pralinką.

Najbardziej znane nadzienia to:

ganache – na bazie czekolady i wymieszanego z nią likieru lub doprowadzonej do wrzenia śmietany;

truflowe – mieszanka czekolady, masła i cukru oraz kropli likieru;

krokant – połączenie stopionego cukru i kruszonych migdałów lub orzechów laskowych;

nugat – ubita piana z białek z cukrem lub miodem, orzechami i kandyzowanymi owocami.

Nie musisz jednak kupować gotowych pralinek – wiele z nich bez problemu zrobisz w domu.

Po 2 – 3 tabliczki białej, mlecznej i gorzkiej czekolady stopić, wlać do foremek, studzić około 1 godz. w lodówce.
Czekoladę topimy w kąpieli wodnej.

1. WIŚNIOWE 40 dag wiśni z kompotu(bez pestek) zmiksować. Wymieszać z ugotowanym budyniem waniliowym i 12 dag białej czekolady (ew. skropić likierem). Napełnić białe foremki.

2. LIKIEROWE 25 mascarpone utrzeć z 12 łyżkami likieru jajecznego. Napełnić foremki z gorzkiej czekolady, udekorować..

3. KARMELOWE 25 dag cukru skarmelizować. Wymieszać z 15 dag kremówki i łyżeczką rozpuszczonej czekolady. Napełnić mleczne foremki.

KAWOWE

6 dag śmietany kremówki podgrzać w rondelku. 15 dag mlecznej czekolady posiekać lub zetrzeć na tarce. Dodać do ciepłej śmietany, wsypać 2 łyżeczki rozpuszczalnej kawy. Mieszając podgrzewać, aż składniki się połączą. Schłodzić. Do masy dodać 25 dag masła, dokładnie utrzeć. Uformować pralinki, wstawić do lodówki.

50 dag cukru pudru utrzeć z łyżką soku z cytryny i około 5 łyżkami gorącej wody (można dodać barwnik spożywczy). Pralinki zanurzyć w polewie.

Wystarcza na około 30 sztuk.

MARCEPANOWE

20 dag masy marcepanowej zagnieść z 8 dag suszonych moreli, 4 łyżkami likieru morelowego i 4 łyżkami cukru pudru. Kolejne 2o dag masy marcepanowej zagnieść z 4 łyżkami likieru kawowego, łyżką ciemnej czekolady i łyżeczką rozpuszczalnej kawy. Z obu mas uformować pralinki, udekorować białą i ciemną czekoladą, schłodzić.

Wychodzi około 24 sztuki.

 

silikonowe foremki_

Do zrobienia tych pralinek dobrze jest mieć takie silikonowe foremki, jak powyżej na zdjęciu widać. Oraz dekoracyjne papilotki takich jak używamy do muffin, tylko mniejsze.

Pomocne źródło… jakiś wycinek z gazety.

* Kąpiel wodna – potrzebne są dwa naczynia. Pierwsze zawiera składniki potrawy i wstawione jest do większego garnka napełnionego wrzącą wodą. Ma ona zakrywać 3/4 zanurzonego  naczynia. Zapobiega to przypalaniu oraz zagotowaniu rozpuszczanych produktów takich jak masło, czy czekolada. Technika ta świetnie sprawdza się również, gdy chcemy zachować temperaturę dań.

Zapisz

28 myśli na temat “Domowe czekoladki – prawie jak pralinki

  1. Rok temu córa kupiła takie silikonowe foremki do pralinek. Szukaliśmy jak się je robi i okazało się, że jest to dziecinnie proste, choć nieco pracochłonne…:)

    Pozdrawiam.

    Polubienie

    1. Oczywiście, że to wcale nie jest trudne ale czasu troszku potrzebuje. Najlepiej do tej zabawy zaprosić dzieci, bo dla nich to na pewno będzie zabawa.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Polubienie

  2. Chyba mam inspirację na prezenty dla moich dziadków z okazji ich święta… Postaram się zrobić pralinki. Dla jednej babci wiśniowe, dla dziadka kawowe. Będą zadowoleni, bo lubią sobie wieczorkiem usiąść przy herbatce i pozwolić na jakąś małą słodycz 🙂 A ja co roku robię im prezenty samodzielnie, więc zachowam tradycję 🙂

    Polubienie

    1. Witaj Arku jesteś słodkim wnuczkiem i dziadki będą na pewno zadowoleni gdy im w ten sposób osłodzisz życie. Ja bardzo bym się ucieszyła z takich własnoręcznie wykonanych przez wnusie pralinek. I trzymaj się dalej tej tradycji…

      Pozdrawiam serdecznie słodkiego wnusia :I

      Polubienie

  3. Witam
    Muszę się przyznać, że od zawsze jestem łasuchem i lubię słodkie. Najbardziej jednak czekoladowe ciasta i oczywiście wyżej wymienione pralinki. Domyślam się jak dużo czasu trzeba włożyć , żeby je wykonać, bo to jednak nie jest ciasto. Jednak spróbuję je zrobić według przepisu i napiszę jak mi się udały. Pozdrawiam

    Polubienie

    1. Witaj Krzysztofie.
      To tak jak mój mąż, który jest też łasuchem na słodkości. Ja wiem – wcale tak dużo czasu nie zabiera zrobienie tych pralinek jak nam się wydaje. Zresztą każdej potrawie trzeba poświęcić troszku swojego cennego czasu, by potem móc się nią rozkoszować. A takie pralinki zrobione przez samego siebie – to już naprawdę rozkosz… 🙂 Ciekawi mnie czy się udały i podniebienie ucieszyły.

      Pozdrawiam serdecznie.

      Polubienie

  4. ja już w wielu kwestiach doszłam do wniosku, że domowe jest o niebo lepsze niż kupne 🙂 Szczególnie, że kupne cenowo to jest kosmos (a cena za kilogram to niekiedy powala). Nie widziałam nigdy wcześniej foremek do pralinek, temu też jedynie czekoladę robiłam sama. Ale skoro już jestem bogatsza w wiedzę to szukam silikonów i będę działać 🙂

    Polubienie

    1. Beatko i tutaj się z Tobą całkowicie zgadzam! I nie tylko chodzi mi o te pralinki zrobione w domu ale także i inne produkty żywnościowe, które robimy w domu sami, chociażby np. takie sosy. A tych silikonów jest pełno w interii i o różnych kształtach, do wyboru, do koloru.

      Pozdrawiam serdecznie.

      Polubienie

  5. O mamuńciu, niewiele brakowało a przegapiłabym taki słodki post.Fajna metoda na zrobienie sobie czekoladki w/g gustu i smaku. Dziękuje Ci, dobra kobietko, za te przepisy. Przyjedzie wnusia, będziemy eksperymentować. Pozdrawiam serdecznie.

    Polubienie

  6. Jadziu. Bardzo Ci dziekuje za te pralinki. Dawno ich nie jadłem, smaku nie pamietam. Kojarzą one mi się z dzieciństwem. Najczęściej przynosili je do domu nasi goście w odwiedzinach. Sam niestety nie będę miał czasu ich przyrządzić. Ale za przepis bardzo dziekuje. przypomniały mi one trochę dzieciństwo i wizyty domowe.
    Bądź szczęśliwa w nowym roku i smaczne i ciekawe przepisy podawaj.
    Vojtek

    Polubienie

    1. Vojtku – smacznego 🙂
      Tak, bo kiedyś to był to rarytas i dzisiaj chyba też, chociaż w sklepach półki się od nich uginają. Ja też lubię swoje wspomnienia z dzieciństwa, szkoda, że to już minęło 😦
      DO SIEGO ROKU VOJTKU…

      Polubienie

  7. JaGuś, musiałaś pisać o pralinkach, które uwielbiam?! Przez Ciebie zaraz pójdę do kuchni, gdzie w szufladzie leżą dwie czekolady i jedną otworzę! A nie powinnam!
    W dawnych latach dostałam od pewnej niemieckiej nauczycielki ichnie praliny. Były obrzydliwe. Ona ode mnie dostała w prezencie nasze pralinki z Wedla i się nimi zachwycała.
    Podczas wakacji tego roku odwiedziła mnie moja dawna uczennica z Antwerpii i przywiozła mi belgijskie praliny- były cudowne!
    Czekoladowe buziaczki.

    Polubienie

    1. No tak Aniu, właśnie bałam się takiej reakcji z Twojej strony. Pisząc tego posta zaraz pomyślałam sobie właśnie o Tobie…
      Wedel jest specjalistą w robieniu słodyczy i firmą, która potrafi robić je doskonale a o belgijskich to już nie wspomnę, bo to są pralinki z rodowodem.

      Słodkie pozdrowienia.

      Polubienie

  8. Super przepis,można wypróbować,lecz ja muszę odpuścić sobie słodycze,bo ostatnio zaczynam coś przybierać w obwodach:)
    SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU,ZDROWIA I JESZCZE RAZ ZDROWIA

    Polubienie

  9. Zwariować można 🙂 To ja jestem w stanie 1/3 porcji zjeść od razu. Resztę zje mąż, miłośnik czekolady i potem drepczemy na wagę 😦
    Pozdrawiam Marylko, strasznie zanęcasz :))

    Polubienie

    1. Aniu to Twój mąż taki sam łasuch na słodycze jak i mój, ja na szczęście już troszku mniej za słodkościami przepadam ale zawsze wchodzę na wagę jak już nie mogę spodni dopiąć 🙂
      Pozdrawiam słodko.

      Polubienie

  10. Jaguś uwielbiam te „rozkosze” na podniebieniu mieć. Oczywiście nie za często, bo muszę uważać by mi za bardzo w boki nie poszło 🙂 Ale od czasu do czasu i owszem 🙂
    Pozdrawiam.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s