Warto wiedzieć?!

babcia i ptaszek-bl._s

ZIELENINA MROŻONA –
KOPEREK, NATKA PIETRUSZKI, A NAWET SZCZYPIOREK, WŁOŻONE DO WORECZKA FOLIOWEGO I DO ZAMRAŻALNIKA, NIE ZAJMĄ NAM DUŻO MIEJSCA, ALE ZIMĄ BĘDZIEMY MIELI JE JAK ZNALAZŁ, PRZYRZĄDZAJĄC NP. JAJECZNICĘ LUB TWAROŻEK Z NIMI.

CYTRYNY JAKO CZYŚCIK –
– WYCIŚNIĘTYCH POŁÓWEK CYTRYN NIE WYRZUCAJCIE, ALE UŻYJCIE JE DO PRZECIERANIA KRANÓW W KUCHNI I ŁAZIENCE. POTRZYJCIE I ZOSTAWCIE NA 10 MINUT, A NASTĘPNIE OPŁUCZ I WYTRZYJ DO SUCHA. KRANY BĘDĄ WYGLĄDAĆ JAK NOWE.

ŚWIEŻE OWOCE –
OWOCE NA PATERZE CZY W MISCE UŁOŻONE, BĘDĄ DŁUŻEJ ŚWIEŻE, JEŻELI WŁOŻYMY MIĘDZY NIE KILKA KASZTANÓW.

ŚWIEŻE DROŻDŻE –
DROŻDŻE DŁUŻEJ BĘDĄ ŚWIEŻE, GDY FABRYCZNIE ZAPAKOWANE WŁOŻYMY DO WORECZKA FOLIOWEGO I UMIEŚCIMY W TOREBCE Z MĄKĄ. NIE STRACĄ SMAKU ANI ŚWIEŻOŚCI. TYLKO NIE ZAPOMNIJCIE O NICH ! 🙂

PYSZNA BRUKSELKA –
– BRUKSELKA STRACI GORZKI SMAK, JEŚLI PRZEZ NOC POTRZYMAMY JĄ W ZAMRAŻALNIKU ALBO GDY DO WODY, W KTÓREJ SIĘ GOTUJE, DODAMY ODROBINĘ CUKRU LUB UGOTUJEMY JĄ W WODZIE Z MLEKIEM. MOŻNA TEŻ PRZED GOTOWANIEM KAŻDĄ GŁÓWKĘ NACIĄĆ NA CZUBKU.

DROŻDŻOWE Z KEFIREM –
– DO CIASTA DROŻDŻOWEGO ZAMIAST MLEKA MOŻNA DODAĆ KEFIR. JEST WÓWCZAS DELIKATNIEJSZE I DŁUŻEJ ZACHOWUJE ŚWIEŻOŚĆ.

I dawka humoru 🙂 🙂 🙂

 

Zapisz

30 myśli na temat “Warto wiedzieć?!

    1. A
      zieleninę warto mrozić a potem zużywać ją do potraw. Wiem, że cytryna jako czyścik pomaga, więc czemu nie wykorzystać z niej „resztek” zamiast wyrzucać.
      Pozdrawiam cieplutko.

      Polubienie

  1. Jaguś, świetne rady – dziękuję za nie. Zieleninę to i ja robię podobnie, z reszty rad będę korzystała na pewno.
    Pozdrawiam.

    Polubienie

  2. Bardzo ciekawe porady, z tym kefirem to z chęcią wypróbuję bo u mnie ciasto zawsze kilka dni leży, a takie wysuszone to potem ciężko się je. Co do zieleninki, ja zazwyczaj umieszczam ją w słoiczkach (po przecierze) albo plastikowych pudełeczkach, z woreczka ciężko wyciągnąć a po kilku razach woreczek jest taki „wymiętolony”.

    Polubienie

    1. Dziękuję Marku.
      Ja na zieleninę mam już od dawien dawna przygotowane pojemniki, w których to ją zamrażam sobie a potem mam ją jak znalazł.
      Albo, tak jak mówisz, można użyć do tego innych różnych pojemniczków.
      A z tym ciastem – warto spróbować.
      Pozdrawiam.

      Polubienie

  3. Cześć. Bardzo podoba mi się Twój blog! Już od wejścia na stronę cieszy oko przepięknym szablonem, nie wspominając już o treści. już od dluzszego czasu sledze Twojego bloga, jednak dopiero teraz postanowilem zaczac udzielac się w komentarzach :p A to dlaczego? Juz spieszę Ci z odpowiedzia. Mianowicie dopiero teraz postanowilem zaczac komentowac Twoje wpisy, ponieważ te ostatnie naprawdę mnie niemalze zaczarowały, a zdarza się to niezmiernie rzadko 🙂

    Polubienie

    1. Marku jakże ja się cieszę, czytając tak miłe słowa i od razu chęci nabieram do pisania.
      Cóż, teraz będzie mnie troszku mniej, tak jak napisałam w jednej z notek, muszę więcej czasu poświęcić mej mamie.
      Mało tego, zyskałam jeszcze kogoś, kto zechce na moim blogu się udzielać i to też bardzo mnie cieszy.
      Zapraszam na pogaduchy:) i pozdrawiam serdecznie.

      Polubienie

  4. JaGuś, chyba już kiedyś pisałam, że pokrojony koperek i natkę pietruszki trzymam w słoiczku w zamrażalniku. Resztki cytryny na pewno wykorzystam, tylko oby skutkowała. Jednak nie wiem, skąd mam wziąć świeże kasztany, bo przeważnie w kieszeniach mam takie zasuszone.
    Jaką pianę dodać do budyniu, z białka, czy ze śmietany?
    Buziaczki.

    Polubienie

    1. Tak Aniu, pisałaś już kiedyś o mrożeniu zieleniny.
      Myślę, że cytryna za skutkuje. A jakie świeże kasztany, nie widzę ich w tym poście?
      Kasztany są nam potrzebne, gdy chcemy mieć dłużej świeższe owoce.
      No i znowu jedno z tych trudniejszych pytań mi Aniu zadałaś 🙂
      Niestety ale nigdy tak nie robiłam budyniu, jedyne co robię z budyniem, to polewam go sokiem jakimś tam.
      Szukałam dla Ciebie odpowiedzi też necie, ale też nie znalazłam.

      Pozdrawiam serdecznie.

      Polubienie

  5. Kawał świetny, warto unikać restauracji :)))
    Porady jak zawsze cenne, ja „zielonki” wkładam skrojone do małych pojemniczków plastikowych /takich w jakich są sosy w pizerii/ i mam gotową porcje na jedną zupę. Pozostałych porad nie znam, a są znakomite. Pozdrawiam Marylko :))

    Polubienie

    1. Aniu, ja restaurację wybieram w ostateczności (nie pamiętam kiedy byłam), a tak to wolę domowe jedzonko, chociaż wiem, że palec był tam gdzie należy 🙂
      O tak, dobrze jest mieć takie pojemniczki jednorazowe, na jedną porcję do zupy czy też sosów.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s