Sławna polska gościnność „Zastaw się, a postaw się”

   Zapewne powiecie, że macie już dość ucztowania a ja dalej o tym chcę opowiadać.

   Święta dopiero co się skończyły i Nowy Rok nastał. Zapewne w każdym domu stół był suto zastawiony, każdy starał się jak mógł by niczego w te święta nie zabrakło.

   Polska gościnność jest znana od wieków i często powielamy gościnność wziętą z dziada-pradziada, którą odzwierciedla powiedzenie „Zastaw się, a postaw” – ot, stare nałogi.

   I te nałogi (dobre czy też złe?!) powracają do nas jak bumerang, przy każdej okazji. Przecież staramy się zawsze aby wypaść jak najlepiej.

   Czasem po świętach kiesa nasza jest pusta, a czasem trzeba jeszcze oddawać to co się pożyczyło. Chociaż ja nigdy tego nie praktykowałam, bo nie lubię się zapożyczać – „dobry zwyczaj, nie pożyczaj”. Czasem może jest skromniej ale za to po nocach mogę spać spokojnie, wiedząc, że windykator do mych drzwi nigdy nie zapuka.

   U mnie w domu ta dewiza „Zastaw się, a postaw”, nie sprawdza, za to „Gość w dom, Bóg w dom” – i owszem. Może gdybym żyła w tamtych czasach, to ta zasada postawienia się, a zastawienia by mnie nie ominęła. Przecież wtedy, tak postępować trzeba było.

https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/564x/3a/51/b5/3a51b5f7161bacd685540e010a1f8af2.jpg

   W czasach gdy było niewiele zajazdów i miejsc, gdzie można było zatrzymać się w podróży; a i te, które były zazwyczaj nie dawały odpowiednich warunków na wypoczynek, szczególnie dla wyższych stanem; zwyczajem podróżującej szlachty było zatrzymywanie się w dworach leżących w odwiedzanej okolicy.

   Każdy szlachcic, który do takiego dworu zajeżdżał mógł być pewien dobrego przyjęcia i gościny. Gościnność, tak sławiona przez obcokrajowców, którzy odwiedzili Polskę, była starym zwyczajem, który nakazywał witać dobrze każdego przybywającego w progi szlachcica. U podłoża tego zwyczaju leżał odmienny od dzisiejszego stosunek do czasu, którym, szczególnie w pewnych porach roku, dysponowano w nadmiarze, oraz dostatek produktów spożywczych.

   Wizyta była również formą rozrywki, goście przerywali codzienną monotonię, przynosili wieści z kraju i ze świata, nowe tematy do rozmów, czyli rzeczy jak najbardziej pożądane.

  • 44_typy szlacheckie_.jpg

    Jan Nepomucen Lewicki, Ubiory szlachty z: Album polonais, po 1830, litografia z kolekcji Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie

   Szlachta polska gości przyjmowała z wielkim przepychem, pomimo, że nie zawsze było ich na to stać. Nie widziano w tym żadnego problemu, po prostu zapożyczano się, by pokazać wszystkim jak są bogaci. Szczególnie na to była uczulona, szlachta polska z XVI – XVIII wieku, która nazywała się Sarmatami i pojawiły się podówczas powiedzenia – „Zastaw się, a postaw”, jak i „Czym chata bogata”. 

    Jedną z charakterystycznych cech mieszkańców Rzeczypospolitej, na którą zwrócił uwagę Bernard O′Connor, była chęć ucztowania. I jak zauważył „każda modna osoba ma w swoim domu salę bankietową, specjalnie przygotowaną na przyjęcia i rozrywki”. Każdy biesiadował jak tylko mógł: bogaci na bogato, chłopi i biedniejsza szlachta musiała zadowolić się prostym jedzeniem. Dobrze jeśli wśród niego znalazło się jakie mięsiwo. 

„Serwis ten był nalany ode dna po brzegi

Piankami i cukrami białemi jak śniegi:

Udawał przewybornie krajobraz zimowy;

W środku czerniał ogromny bór konfiturowy:

Stronami domy, niby wioski i zaścianki,

Okryte zamiast śronu cukrowwemi pianki;

Na krawędziach naczynia, stoją dla ozdoby

Niewielkie, z porcelany wydęte osoby

W polskich strojach; jakoby aktory na scenie,

Zdawały się przedstawiać jakoweś zdarzenie;

Gest ich sztucznie wydany, farby osobliwe,

Tylko głosu im braknie, zresztą gdyby żywe”.

Adam Mickiewicz – „Pan Tadeusz”

   Podczas świetniejszych uczt oraz w domach magnackich dbano by potrawy te nie tylko były smaczne ale również zachwycały gości swoim wyglądem. Z tego powodu zdobiono je, ustawiano w piramidy, formowano w najróżniejsze kształty, przystrajano piórami lub sierścią by lepiej imitować żywe zwierze, czy wreszcie pozłacano i posrebrzano. Jednym z ulubionych sposobów przystrajania dań było maskowanie potrawy tak by biesiadnicy aż do chwili jej skosztowania nie mogli się domyśleć co dokładnie podano.

Królewska uczta u Wierzynka według Bronisława Abramowicza

Kazimierz Wielki na uczcie u Mikołaja Wierzynka rajcy krakowskiego

     O tej sławnej uczcie i jej podobnym, może kiedyś wspomnę na mym blogu. 

   Henryk Wolf  zauważył, że ucztowanie w dawnej Polsce, było jednym z ważniejszych elementów obyczajowości szlacheckiej. Pisał w swoich dziennikach, że organizowane one były przy lada okazji _ „z powodu ślubu, dni świątecznych, chrztu, śmierci i pogrzebu, przybycia kogoś, przyjaciela lub obcego i podobnych przyczyn”.

   Menu podczas uczt różniło się znacznie od codziennego jadłospisu. Najważniejsze były mięsiwa, przyrządzane na różne sposoby: gotowane, smażone lecz nad wszystko pieczone. Do posiłków spożywano też rożne trunki: piwo, wina, miody. Henryk Wolf zwrócił także uwagę na to, że potrawy podawane były na początku i na końcu stołu. „Siedzącym po środku nie przynosi się żadnej potrawy, lecz muszą czekać aż podadzą sąsiedzi”. Niestety zdarzało się, że goście odchodzili czasami od stołu głodni, gdyż docierały do nich opróżnione półmiski z resztkami zup i kości „co na podobieństwo psów ogryzają i chłeptają”.

   Obcokrajowcy, przebywający w naszym kraju, słusznie zauważali, że jeśli kto odmówił wypicia z podejmującym go gospodarzem, poczytane to było za jaskrawy przejaw braku dobrego wychowania. I niepojęte to było dla nich, że w ten sposób przymuszani są do picia, ba! – wręcz pijaństwa. Gdyby tylko przymuszano do picia, przymuszano także do jadła, wręcz nalegano i gdyby ktoś odmówił wzbudziłoby to pewne wątpliwości, być może to niesmaczna potrawa gdy gość pożywić się nieraczy?!

   Oczywiście podczas tych biesiad nie mogło zabraknąć i muzyki, która umilała jedzenie. Na szczególne uroczystych biesiadach muzycy przygrywali także do tańca.

   Szlachecka gościnność była znana w całej Europie. Obcokrajowcy przybywający do Rzeczypospolitej wiedzieli już z licznie powstających wtedy dzienników podróży do naszego kraju, że Polacy to niezwykle gościnny naród.

   Polska szlachta hołdująca ideałom spokojnego wiejskiego życia, mieszkająca poza miastami nie miała zbyt wielu rozrywek. Toteż zaopatrzeni w dobre jadło, trunki i mnóstwo wolnego czasu chętnie witała gości. Nie znali pojęcia straty czasu i poczucia wszechobecnego pośpiechu, Sarmaci gościli się wzajemnie bez ustanku.

   I owszem, byliśmy bardzo gościnni ale nie wszystkim to się podobało. Hubert Vautrin w swoich obserwacjach XVIII wiecznej Polski, odniósł się dość krytycznie do zwyczaju goszczenia się szlachty, pisząc tak: „Widuje się tutaj nierobów zjeżdżających się z daleka do przyjaciela, by wypróżnić jego piwnice i pożreć zasoby spiżarni, a potem wraz z gospodarzem hulać u innego”.

   A jeśli kto zaprosił kogo, to ten zaproszony niekoniecznie musiał przychodzić sam. Miał prawo jeszcze i kilku znajomków lub przyjaciół wziąć z sobą w dom twój i, to wszystko przewidziane było i spodziewane. A lubo 12 lub 13 było zaproszonych, po przybyciu okazuje się, że jest ich 70 abo 80. I wcale nie tworzyło to nieładu, zamieszania i zagniewania jakiego ze strony gospodarza. I źle by było gdyby gospodarz o poczynaniach dopiero zaczął myśleć.

„Gdzie kilku siędzie, tam bywa biesiada. Gdzie kilkanaście, tam prędzej zwada”.

(Trztyprztycki, r. 1650) – Zygmunt Gloger

   Opróżnianie spiżarni i piwniczek z trunków było jednym z głównych przejawów sarmackiej gościnności. Na przybywających w szlacheckie progi czekało zawsze co najmniej kilka gatunków wina. Jeśli gospodarz nie zaserwowałby swych najlepszych trunków i to w kilku rodzajach, uznano by to za niegodne przyjęcie goszczonej osoby.

„Czapką, papką i solą

Ludzie ludzi niewolą”.

   W najuboższych i majętniejszych, u kmiotka i pana zawsze był stół nakryty obrusem, stała flasza z napojem i kubek lub czarka. Leżał chleb i sól ażeby nim gości powitać od proga i stało to się obyczajem powszechnym, w niektórych regionach Polski do dziś dnia obowiązującym.

 Pomocne źródła:———————————————————————–

http://www.wilanow-palac.pl/glossarium_przywilej.html

Gołębiowski, Łukasz (1773-1849)

„Domy i dwory : przy tém opisanie aptéczki, kuchni, stołów, uczt, biesiad, trunków i pijatyki, łaźni i kąpieli, łóżek, pościeli, ogrodów, powozów i koni, błaznów, karłów, wszelkich zwyczajów dworskich i różnych obyczajowych szczegółów”.

http://przezhistorie.pl/index.php

Wikipedia

Encyklopedia staropolska – Z. Gloger

 

Zapisz

24 myśli na temat “Sławna polska gościnność „Zastaw się, a postaw się”

  1. U mnie gość w dom Bóg w dom. Nie lubię [postaw się a zastaw się, wolę czym chata bogata tym rada. Lubię gdy do mnie przyjeżdżają goście mili memu sercu, nie lubię niespodzianek, sama takich nie robię.
    z przyjemnością przeczytałam Twój artykuł o naszej staropolskiej gościnności.
    Serdeczności w Nowym Roku.

    Polubienie

    1. Tacy niespodziewani goście to dla mnie wielki stres i zdenerwowanie. Nie wiem jak to kiedyś gospodynie sobie z tym wszystkim radziły.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Polubienie

  2. JaGuś, całe szczęście, że nie żyję w tamtych czasach, bo ani nie lubię się gościć u kogoś, ani też przyjmować gości, szczególnie nieproszonych.
    Co innego rodzina, zawsze byłam szczęśliwa, gdy przyjeżdżała do mnie siostra z mężem, dwoma synami i naszą mamą. Teraz już nie mam mamy ani żadnej z sióstr, siostrzeńcy mieszkają we Wrocławiu, a szwagra to ja odwiedzam, gdy jadę na groby.
    Jako ciekawostkę podam Ci fakt, że rocznie w Polsce marnuje się 9 mln ton jedzenia i zajmujemy niechlubne 5. miejsce w Europie jeśli chodzi o wyrzucanie jedzenia. A niby jesteśmy tacy biedni!
    Uściski.

    Polubienie

    1. Aniu ja też nie przepadam za nieproszonymi gośćmi, którzy pojawiają się nagle „ni z gruszki, ni z pietruszki” – jestem wtedy bardzo zestresowana a nawet zdenerwowana. Mam taką koleżankę, która zawsze jak ma przyjść do mnie to dzwoni wcześniej i umawia się na „małe co nieco”. Ha, rodzina to całkiem co innego. W moim dawnym domu, w którym się wychowałam na okrągło goście byli, dosłownie jak u Matysiaków – tych radiowych. Zawsze dziwiłam się mojej mamie skąd ona ma na to wszystko siły. Ale jak się ma dużą rodzinę, to tak jest. Zresztą kiedyś były inne czasy.
      A o śmieciach to też wiem ile się u nas marnuje nie tylko jedzenia. Wiem, bo mojej znajomej mąż pracuje na śmieciowisku i ona mi mówi co tam nieraz się wyprawia, aż serce ściska a u nas tyle osób jest potrzebujących. No właśnie, a niby jesteśmy tacy biedni…

      Buziaki.

      Polubienie

  3. Jest to arcyciekawe. Ale wiedziałem o tym, sporo czytałem. Do dziś obowiązuje zasada ZASTAW SIĘ A POSTAW SIĘ. Ale jest trochę przerobiona na czasy współczesne. Podczas mojego pobytu za granicą w rozmowach dwa razy mi powiedziano: ” Wy Polacy żyjecie na pokaz a my dla siebie” Sporo rzeczy kupuje się na pokaz. Muszą ludzie wiedzieć co my mamy i na co nas stać. Holendrzy są jednym z najbogatszych narodów na świecie. Jednak to ja w Warszawie widuje najdroższe auta a nie w Amsterdamie, w którym jestem od czasu do czasu.
    Pozdrawiam serdecznie
    Vojtek

    Polubienie

    1. Vojtku bardzo mnie to cieszy, że Cię zaciekawił artykuł. I chyba muszę się zgodzić z tym, że dużo spośród nas żyje na pokaz. Czy stać, czy nie stać ale muszą to mieć, żeby pokazać innym „zobaczcie wy tego nie macie, a ja mam”, taka jest polska mentalność. I czy to jest dobre? Raczej nie! Co kraj, to obyczaj i powiem Ci takie przysłowie „Anglicy wychodzą nie żegnając się, a Polacy żegnają się nie wychodząc”., które już samo za siebie mówi.

      Pozdrawiam cieplutko.

      Polubienie

  4. Cały rys historyczny o polskiej gościnności 🙂
    Zmieniło się dużo na przestrzeni choćby 30-40 lat. Już teraz imieniny skromniejsze, juz krótsze spotkania towarzyskie. Jednak jak zapraszam gości, lubię być w miarę przygotowana, bez przesady oczywiście, ale staram się o coś smacznego. Jadamy już z racji wieku zdecydowanie mniej, więc niech rekompensatą będzie smak potrawy. Serdeczności ślę, Marylko :))

    Polubienie

    1. Aniu no nie tak cały, bo jeszcze kilka ciekawostek w zanadrzu mam 🙂
      Już zdążyłam Aniu się zorientować podczas czytania postów Twojego bloga, że Ty jesteś bardzo gościnna i bardzo zorganizowana – mi tego niestety brakuje. 🙂
      Masz rację, kiedyś gdy człowiek był młodszy łatwiej mu to wszystko przychodziło, nawet jak trafił się i niespodziewany gość, to też wszystko było dobrze.

      Pozdrawiam cieplutko.

      Polubienie

  5. Jak to dobrze, że skończyły się czasy długiego biesiadowania przy stole.
    Czasy uczt, zabaw i bogatych jadłospisów.
    Sam lubię przyjmować gości i cieszę się z takich wizyt.
    Oczywiście do zapowidzianych wizyt i zaproszeń zawsze przygotowuję się.
    Mój stół jest również pięknie udekorowany, stoją na nim przysmaki,
    które sama piekę, smaże i gotuję.
    I cieszę się, że moim gościom smakują.
    Ale mój stół jast normalny, nie ugina się jak w dawnych czasach od wymyślnych potraw.
    Dobrze, że skończyły się czasy szlachy i próżniaków.

    Miłego dnia JaGo 🙂

    Polubienie

    1. Ulu, oj jak dobrze, bo ja do tego chyba bym nieprzywykła no i moja kieszeń chyba by tego niewytrzymała 🙂
      „Gość jest najpierw jak złoto, potem-jak srebro, w końcu ciąży jak żelazo”.
      Ja kiedyś i owszem lubiłam takie nasiadówki przy stole ale obecnie bardzo mnie one nużą. Ale jeśli już te goście mają przyjść, to też staram się wypaść jak najlepiej i też mam wielką satysfakcję jak wszystki talerzyki i półmiski zostawiają po sobie opróżnione. Zawsze staramy się mile ugościć naszych gości i niekoniecznie musi być złota zastawa, byleby było smacznie.
      A próżniaków to i dzisiaj u nas niebrakuje, takich którzy lubią żyć na cudzy koszt.

      Pozdrawiam serdecznie.

      Polubienie

  6. Witaj Marylko!Można powiedzieć że to juz zostanie w naszej podswiadomości hasło ,,postaw się i zastaw się”.U mnie w domu i zresztą ja sama czynię podobnie .Skoro mam gości zaproszonych czy nie zaproszonych a mnie odwiedzili staram się ugościć tym co mam (bez przesady)kazdy dostaje kawe,herbatę,napój czy wodę zależy co sobie życzy i jakieś ciacho gdy mam albo (delicje,wafelki ze sklepu,paluszki)w czasie rozmowy wnioskuję czy gość zabawi dlużej wtedy jak piszę co mam to dam serdecznie pozdrawiam 🙂

    Polubienie

    1. O tak Wandziu, już tak nauczeni jesteśmy z dziada pradziada, przyjmować gości jak najserdeczniej. Niekoniecznie musi być wystawnie ale zawsze ta szklanka wody się znajdzie. Chociaż ja nie lubię niezapowiedzianych gości, bo nie zawsze jestem na to przygotowana. Cóż, już taka jestem.

      Pozdrawiam serdecznie.

      Polubienie

  7. Tak sobie myślę JaGo ze goszczenie się bez ustanku, ciągłe jedzenie i picie też może się znudzić.
    W końcu życie nie składa się tylko z siedzenia przy stole, nawet jak to jest stół pięknie zastawiony i pełen pyszności.
    Dziękuję za ciekawy tekst i życzę Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku.
    🙂

    Polubienie

    1. Stokrotko ja strasznie nie lubię tych długich nasiadówek przy stole, strasznie mnie one męczą. I niekoniecznie muszą być one u mnie w domu, nawet jak sama jestem w gościach. Chyba się już starzeję 🙂 Ale kiedyś taki szlachcic, cóż innego miał do roboty – nudę jakoś musiał zabić.
      Również życzę szczęśliwego Nowego Roku.

      Polubienie

      1. Mam podobnie jak Ty JaGa, też nie lubię tego siedzenia przy stołach pełnych jedzenia. Czasem siedzą przy takich stołach ludzie którzy ani razu dzioba nie otwierają. Teraz każdy ma co jeść w domu. Jak idę do kogoś to oczekuję ciekawych ludzi, a mniej tego co na stole. Pozdrawiam noworocznie ciągle jeszcze-;)

        Polubienie

        1. Uleczko dla mnie teraz to „Im gość rzadszy, tym milszy” – niestety.
          Ale jak już w mój dom przybywa, to staram się go ugościć jak najlepiej i jak najmilej Jak mówi przysłowie „Słodka twarz gospodyni i chrzan w miód zamieni”, więc i ja to czynię.
          Pozdrawiam cieplutko.

          Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s