Faworki

  Tłusty Czwartek w tym roku przypada na dzień 23 lutego.  Najbardziej w ten dzień króluje pączek, potem przychodzi kolej na faworki i oponki. Trudno wyobrazić sobie tłusty czwartek i karnawałowe szaleństwo bez tych tradycyjnych słodkości. Ponieważ dzisiaj zajmę się tylko faworkami, to powiem skąd też się one wzięły.

   Zgodnie ze staropolskim zwyczajem, karnawał to czas smażenia faworków, czyli chrustu. Te kruche i delikatne ciastka oryginalnie pochodzą z Litwy i Niemiec. Kształtem przypominają złożoną kokardkę czy wstążkę i stąd wzięła się polska nazwa, zapożyczona z francuskiego – faveur – wąska wstążeczka, tasiemka jedwabna.

   Legenda głosi, że powstanie faworków to czysty przypadek. Młody, nieuważny cukiernik miał przez przypadek wrzucić do rozgrzanego oleju wąski pasek ciasta na pączki. Ciasto ukształtowało się w warkocz, a po doprawieniu cukrem okazało się że nieuwaga zaowocowała smakowitym ciastkiem.

   Początkowo faktycznie faworki przygotowywano z ciasta na pączki, przez co były ciężkie i tłuste. Później przyrządzano je z ciasta lanego i biszkoptowego, aż wreszcie z tak zwanego ciasta zbijanego, z którego dziś najczęściej robi się faworki. Zmiana receptury sprawiła, że są lekkie, cienkie i chrupiące.

Znalezione obrazy dla zapytania wiersz o babci

Składniki:  na 20 sztuk

  • 30 dag mąki pszennej
  • 4 żółtka
  • 1 całe jajko
  • 5 łyżki gęstej, kwaśnej śmietany
  • 1 łyżka octu lub spirytusu
  • szczypta soli
  • tłuszcz do głębokiego smażenia (ja smażę na smalcu)
  • cukier puder do posypania

Przygotowanie:

1. Przesiej mąkę na stolnicę dodając żółtka i jajko. Potem dodaj śmietany, ocet lub spirytus i szczyptę soli. Wymieszaj dokładnie wszystkie składniki i zagnieć ciasto. Gotowe ciasto, zawiń w folię i niech sobie w niej odpocznie, w temperaturze pokojowej – około 30 minut.  Potem „wybij” je wałkiem.

2. Rozwałkuj ciasto na bardzo cienki placek, prawie przezroczysty. Następnie pokrój w prostokąty szer. 3 cm i dł. 12 cm. W środku każdego zrób nacięcie ok. 5 cm. Jeden koniec przewiń przez otwór.

Uwaga!!! Zapomniałam jeszcze napisać, że gdybyście mieli problem z rozwałkowaniem ciasta, możecie je na chwilę włożyć do lodówki (zamiast podsypywać mąką). Potem bez problemu je rozwałkujecie.

3. W rondlu rozgrzej tłuszcz i wrzucaj gotowe faworki. Żeby sprawdzić czy tłuszcz jest odpowiedni gorący, wystarczy do niego wrzucić kawałek surowego ciasta ciasta. Jeśli natychmiast wypłynie i przybierze słomkowy kolor, możemy smażyć faworki. Smaż z obu stron na lekko złoty kolor. Osącz na ręczniku papierowym i wystudzone, ale wciąż ciepłe posyp cukrem pudrem.

Zobacz jeszcze:

Faworkowe wiatraczki

Autor : JaGa Opublikowano: Luty 22nd, 2014

Faworkowe wiatraczki   Pewnego razu szukałam czegoś w internecie i niechcący natknęłam się na te wiatraczki, postanowiłam więc je zrobić i pokazać jak je się robi. Ciasto na te wiatraczki zrobiłam takie samo jak i na „róże karnawałowe, o których wcześniej pisałam już tutaj Karnawałowe róże,. A teraz krok po kroku, opowiem jak zrobić owe []

Karnawałowe róże, warte… pięć milionów

Autor: JaGa Opublikowano: Luty 3rd, 2014

Karnawałowe róże, warte… pięć milionów

No nie !!! Myślałam, że zdążę zanim na moim blogowym liczniku pojawi się PIĘCIOMILIONOWY CZYTELNIK, niestety, nie zdążyłam 😦 Moi drodzy, te różyczki przygotowałam dla Was w podzięce za to, że przez tyle lat byliście tu razem ze mną na blogu. Żebyście nie Wy to i tego bloga może by nawet nie było. A dzięki temu, że mi []

Zapisz

34 myśli na temat “Faworki

  1. Popraw wreszcie pisownię i składnię. Słyszałaś o zasadach gramatyki i w ogóle o poprawnej polszczyźnie? Twoje teksty zamieszczane w Internecie są jak śmietnik.

    Polubienie

    1. Jakoś do tej pory, nikt nie narzekał na moją pisaninę, a prowadzę już blog przeszło 8 lat. A nawet powiem Ci, że to moje pisanie się podoba. Więc nie mam zamiaru przejmować się Twoją uwagą. Nie podoba się? To pa, pa!

      Polubienie

  2. Dawniej ludzie smażyli na smalcu bo olej nie był dobry do smażenia pączków czy faworków (bo była oliwa używana do placków ziemniaczanych, taka cuchnąca – pamiętam w latach 70-tych smażyła mi takie „nowoczesne” placki moja babcia) Ale ponoć lepszy był ceres. Sporadycznie w sklepach były drogie oleje w puszeczkach. Masło w latach 70-tych było b. drogie i trudno było je dostać …częściej dostępne było tzw „dietetyczne” masło nie nadające się do klarowania. Po Pod koniec lat 80-tych początek 90-tych pojawiły się wreszcie na rynku polskim oleje zachodnie sojowy, słonecznikowy a co światlejsi ludzie odeszli od smalcu i słoniny. Teraz jak czytam na etykietach np w stokrotce czy leclercu nie wiem jak w innych (gniazdka, pączki, cebularze i wiele innych ) wszędzie jest tłuszcz zwierzęcy – smalec. Ludzie NIE CZYTAJĄ ETYKIET! Gdyby czytali to by się zorientowali i nie kupowali „na mieście” pączków, gniazdek.. Widać, że zacofanie wraca wielkimi krokami. Skąd człowiek nie jedzący mięsa ma wiedzieć że wszystko smażą teraz na smalcu? Nie jem tego teraz oprócz od czasu do czasu bułek w których zamiast mąki coraz więcej jakichś dodatków: enzymów? polepszaczy mąki?? glicerole i inne niezidentyfikowane. Kiedyś w bagietce była woda, mąka, drożdże, a teraz? W chlebie tylko 25-30% mąki a reszta? W śmietanie 30%: karagen, mąka, skrobia, białka mleka….

    Polubienie

    1. Dziękuję za ciekawą historię…
      To prawda, że ludzie teraz nie czytają etykiet w produktów przeznaczonych do jedzenia. A powinniśmy, bo w dzisiejszych czasach na pólkach sklepowych z żywnością to prawie sama chemia. I tak nas trują pomału, aż szkoda mówić.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Polubienie

    1. Lusiu i ja się bardzo cieszę, że to co ustroję to i smakuje. Mam nadzieję, że tak samo będzie i z tymi chruścikami.
      Dziękuje i pozdrawiam.

      Polubienie

  3. Wprawdzie faworki, pączki nie dla mnie z powodów problemów gastrycznych, ale wszystkie przepisy czytam , bo masz doskonałą kuchnię 🙂
    Wysłałam do Ciebie e-maila, pozdrawiam , Marylko :))

    Polubienie

      1. Wysłałam wczoraj, nie wiem, co się stało. Więc krótko :
        Nigdy nie robiłam ciasta drożdżowego, a ostatnio bardzo miałam ochotę poszerzyć swoją wiedzę o tę umiejętność. Przypomniałam sobie, że kiedyś widziałam u Ciebie przepis, łatwy. Ten, który dostałaś od sąsiadki, i ma się każdemu udać.
        Dzisiaj upiekłam ciasto drożdżowe, z rodzynkami, bez owoców. Wyszło pyszne i udane.
        Chcę Ci się tym pochwalić i podziękować. W końcu będę mogła piec takie ciasto.
        Pozdrawiam Cię Marylko bardzo serdecznie, jesteś prawdziwą skarbnicą, jak już kiedyś pisałam. Buziaki ślę 🙂

        Polubienie

        1. A wiesz Aniu, może ja przez nieuwagę wrzuciłam do kosza – za co przepraszam. Tyle zawsze do mnie przychodzi tej różnej poczty, że czasami usuwam jak automat 🙂
          Ja też nie grzeszę talentem w wyrobie ciast drożdżowych, ale ten przepis, przepis od sąsiadki był dla mnie rewelacyjny. Pomyślałam sobie, czemu nie podzielić się nim z Wami. I okazało się to strzałem w dziesiątkę, bo widzę, że to ciasto jest cały czas na topie.
          Cieszę się bardzo, że ciasto się udało, no bo nie mogło się nie udać 🙂 A wcale nie jest trudne do zrobienia za to smaczne, a można je robić z różnymi dodatkami. Dziękuję za tą informację o udanym cieście.

          Buziole.

          Polubienie

  4. Klik dobry:)
    Uwielbiam faworki. Tym razem skorzystam z Twojego, Jago, przepisu. Ostatnio kupowałam, ale nie smakowały mi. Paskudy to były!

    Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za przepis.

    Polubienie

    1. Witam.
      AlEllu ciekawa jestem czy Ci posmakują 🙂 Lepiej kupnych paskud nie jadaj, te na pewno będą lepsze od tych „paskud” 🙂
      Pozdrawiam serdecznie.

      Polubienie

    1. Ja faworki też lubię i faworkowo – podobne ciasteczka. Pączki – niekoniecznie.
      Hmm,… z dodatkiem drożdży jeszcze nie próbowałam.
      Pozdrowionka.

      Polubienie

  5. Witaj
    Ja już poczyniłam tydzień temu. Upiekłam w piekarniku drożdżowe pączki. I tyle.
    Ja słodyczy nie jem, nie lubię. A bliscy także coś na słodko już mało.
    Pozdrawiam mile na dziś i kolejne dni:)

    Polubienie

  6. Ech, te ostatki… Zawrotu głowy można dostać od słodkich propozycji. W tym dniu wszyscy są rozgrzeszeni od słodkiego przejedzenia. No, ale jakoś do gorzkich dni pokutnych trzeba się przygotować….
    Pozdrawiam cieplutko :))

    Polubienie

    1. U mnie w domu to mąż jest tym wielkim żarłokiem tych słodkości, nie tylko od święta. Ile się nieraz nagadam, że nie powinien tyle jeść słodkiego, ale on i tak wie swoje! Ja za słodyczami niekoniecznie przepadam.

      Pozdrawiam serdecznie.

      Polubienie

  7. W dawnych czasach kilkakrotnie robiłam faworki, zaś pączków nigdy nie smażyłam. Wiesz, że nie powinnam jadać żadnych słodyczy, a szczególnie z mąki pszennej, posypane cukrem.
    Czasami kupię kilkadziesiąt dekagramów faworków, ale tylko dla męża.
    Już nie pamiętam, kiedy ostatnio jadłam pączki, choć aż oczy mi się do nich śmieją.
    Miłego weekendu.

    Polubienie

    1. Faworki to ja często robię, tzn. często – raz do roku 🙂 Pączków też nigdy nie smażyłam. No tak, już wiem, a ja Cię ciągle Aniu kuszę 🙂
      Ja wolę faworki, za pączkami nie przepadam i chyba dlatego nigdy się nie skusiłam by je samej zrobić.

      Pozdrawiam cieplutko

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s