Flambirowanie, niemal pożar w kuchni :)

   Przeżyłam już w swoim życiu dwa pożary (po sąsiedzku) i muszę się zastanowić, czy chcę przeżyć to jeszcze raz?! Żartuję oczywiście, bo jeżeli zrobimy to tak jak należy, po mistrzowsku, na pewno żadnego pożaru nie będzie!

   Podanie tego płonącego dania na stół zaskoczy nie tylko nas ale i gości. Nie tylko będzie płonące ale i wyśmienite. I proponuję najpierw flambirować jadło a dopiero potem „flambirować” gardło, bo gdy poczynimy odwrotnie, może stać się niebezpiecznie.

  Na zdjęciu flambirowanie żubrówką wątróbki w restauracji Kokieteria. fot. Maciej Czarniak/Trojmiasto.pl

Teraz napiszę o samym flambirowaniu słów kilka.

  W kuchni europejskiej flambirowanie jest „oseskiem”, zaś w kuchni całej Eurazji to już „podeszły dziadek”.

   W krajach arabskich oraz dalekowschodnich bywa stosowane jako metoda obróbki cieplnej niektórych potraw, przyrządzanych głównie z ryb oraz owoców morza. W europejskim wariancie do flambirowania, stosuje się głównie alkohol i nadaje się do tego niemalże każdy trunek.

   Należy jednak pamiętać, że najlepiej sprawdzają się napoje o zawartości alkoholu około 50%. W trakcie flambirowania płoną bowiem głównie opary, przy słabszych % napojach (np. wino i piwo) tych oparów jest o wiele mniej. Dlatego nie zaleca ich się do flambirowania.

   Zapalony alkohol płonie zwykle około minuty, potem jego moc spada na tyle, że nie jest już w stanie podtrzymać płomienia.

   W krajach azjatyckich do flambirowania używa się nawet tłuszczu. Przygotowuje się w ten sposób głównie dania z ryb i owoców morza. Jednak potrzebna jest tu wprawa „podeszłego dziadka” w flambirowaniu, trzeba być mistrzem w dosłownym tego słowa znaczeniu.

   Olej pali się w znacznie wyższej temperaturze niż alkohol, a przy tym dłużej i gwałtowniej. W tej sztuce flambirowania przede wszystkim składniki muszą być dobrze odmierzone, a przy tym i kucharz musi być opanowany.

   A potrawa tak przyrządzona może płonąc około 30 sekund, a następnie gasi się ją, przykrywając garnek, aby odciąć dopływ tlenu.

   Chyba wiecie o tym, że płonącego tłuszczu nie należy gasić wodą, bo niczego nie zgasimy tylko go bardziej rozniecimy.

   Zaletą flambirowania jest wielka teatralność, ale najważniejsze jest to, że ten sposób przyrządzania potraw wpływa na ich smak. A przyczynkiem tego głównym, jest trunek, którego do tego używamy. Alkohol spala się prawie zupełnie (w potrawie zostaje go bardzo niewiele), a substancje odpowiedzialne za smak w dużej mierze zostają w potrawie.

   Krótkotrwałe podniesienie jej ciepłoty do ponad 240°C, powoduje różnego rodzaju reakcje chemiczne, w tym częściową karmelizację cukru. Jest jednak wielu, którzy uważają, że jest to tylko kulinarny show.

   Podczas flambirowania często stosuje się jako przyprawę sproszkowanego cynamonu, który po zgaśnięciu alkoholu żarzy się jeszcze przez chwilę, dodatkowo potęgując teatralny efekt, podczas podawania posiłku.

W następnej notce podam kilka przepisów na flambirowane dania.

Pomocne źródło: http://magazyn-kuchnia

W ogniu stanął dom…

Autor: JaGa Opublikowano: Styczeń 12th, 2014

W ogniu stanął dom…

Na pewnej ulicy, pewnego dnia w ogniu stanął dom. Przyjechała straż ogniowa, pożar zagasiła w mig. A ten pożar miał miejsce na mojej ulicy i w moim bloku, dosłownie u sąsiada za ścianą. Muszę jeszcze dodać, że to już drugi pożar, który udało mi się przeżyć. Pierwszy był u sąsiada, który mieszkał pode mną. Na moje []

 A na drugim moim blogu POMYSŁOLOGIA – czyli, zrób to sam, napisałam ostatnio

Ogrodowa kompozycja kwiatowa

Autor: JaGa Opublikowano: Czerwiec 6th, 2015

Ogrodowa kompozycja kwiatowa

Zobaczcie sami jak piękna jest ta kompozycja z kwiatów ogrodowych zrobiona. A więc tak:    – dzban tak wieki mam, lobelię zakupiłam, kora też by się znalazła i wszystko byłoby OK!, tylko miejsca w ogrodzie mi brak.    Jeśli jednak miejsca u was dostatek, to możecie taką kompozycję sobie zrobić i, niekoniecznie musi to []

Reklama